wtorek, 14 czerwca 2016

Schumpeter i ekonomia ewolucyjna

Joseph Schumpeter to kolejna ciekawa i – niestety – traktowana raczej marginalnie postać w historii ekonomii. Być może wynika to z tego, że jest dość trudny do sklasyfikowania (a „prawdziwi” ekonomiści uwielbiają wszystko ładnie poszufladkowane i wyczyszczone ze wszystkiego, co nie jest „ekonomią”) i właściwie stanowi kategorię zupełnie oddzielną od innych. Czasami wrzuca się go do wora zwanego Austriacką Szkołą Historyczną, ale właściwie to tylko z tej tradycji się wywodzi, później zdecydowanie poszedł własną drogą, włączając wiedzę z innych dziedzin do swych własnych już przemyśleń. O jego oryginalności świadczy anegdota, którą opowiadał o sobie – że jego ambicją było zostać najlepszym kochankiem w Wiedniu, najlepszym jeźdźcem w Austrii oraz najlepszym ekonomistą na świecie, lecz niestety, osiągnął tylko dwa z założonych celów, a nigdy nie jeździł dobrze konno. Za życia był znany, lecz niekoniecznie bardzo uznany, co może wynikać z tego, że w momencie publikacji jego najważniejszych dzieł w języku angielskim, tj. w latach 30 i 40-tych XX wieku, nową gwiazdą ekonomii zostawał właśnie Keynes, który go całkowicie przyćmił. Kiedy i sam keynesizm został odsunięty w cień, a „na salony” powróciła ekonomia neoliberalna, Schumpeter już nie żył, przez co jest on obecnie jedynie wzmiankowany na marginesie „głównego nurtu”. Od lat 80-tych jednak jego idee powoli powracają dzięki wysiłkom paru twardych zawodników, którzy rozwijają jego pomysły (szczególnie w obszarze wpływu technologii na gospodarkę, gdzie klasyczna ekonomia leży i kwiczy).

Cóż takiego zrobił Schumpeter, że warto go trochę poznać? Przed nim gospodarka była uważana za doskonałą, statyczną, zrównoważoną konstrukcję, czasem tylko doświadczającą różnych perturbacji, wywołanych jakimiś zewnętrznymi czynnikami, np. katastrofą naturalną, wojną czy najgorszą zarazą ze wszystkich, czyli wtykaniem przez państwo swych brudnych paluchów w cudowne tryby ekonomicznego mechanizmu. Schumpeter, słusznie, uznał to za bardzo ładny, idealny obrazek, tyle, że nieprawdziwy i przeniósł z biologii na grunt ekonomii bardziej naturalistyczną ideę ewolucji. Gospodarka wg niego nie jest więc statyczna, lecz stanowi dynamiczny, ciągle zmieniający się (ewoluujący) system, do tego jeszcze stanowiący element wyższego systemu społecznego, gdzie ponadto znajdują się inne podsystemy – np. naukowy, rodzinny, czy instytucjonalny. I wszystkie te podsystemy na siebie wzajemnie oddziałują, co tworzy dość skomplikowany obraz wielu relacji i współzależności – np. z podsystemu naukowego płyną informacje nt. nowych wynalazków, które podsystem ekonomiczny zaczyna produkować, tworząc więcej bogactwa, co wpływa z kolei na życie poszczególnych ludzi i ich rodzin itd. itp. Ten proces oddziaływań i zmian jest ciągły, może być stabilny (bądź nie), ale z całą pewnością nie tworzy jakiejś idealnej równowagi i nie osiąga nigdy wyimaginowanego stanu doskonałego.

W samej gospodarce mechanizm ewolucyjny ma działać przede wszystkim poprzez nowe technologie i innowacje. W skrócie wyglądać to ma następująco – firmy sobie działają, coś tam produkują, jest fajnie. Pojawia się nowy przedsiębiorca, który ma zajebisty produkt albo pomysł, jak coś wyprodukować lepiej, niż inni. Bierze kredyt, otwiera firmę, produkuje lepiej od pozostałych, robi się zamieszanie w gospodarce, stare, nie potrafiące się dostosować firmy wylatują z rynku, pionier-monopolista zbiera ekstra kesz i spłaca kredyt. Ci, co przetrwają, uczą się nowych technologii, adaptują się i podciągają się do góry. Po pewnym czasie nowa technologia rozprzestrzenia się wszędzie i właściwie przestaje być już czymś nadzwyczajnym, powszechnieje, a wtedy wszystko wraca do w miarę stabilnej sytuacji, ale już z firmami efektywniejszymi i bardziej dochodowymi. Do momentu, aż nie pojawi się jakiś kolejny wariat z nowym pomysłem. Jest to taki sam mechanizm, jak w biologii ewolucyjnej – najlepiej przystosowani przetrwają i się rozmnażają, potem znów pojawia się mutacja, która okazuje się korzystna, rozpowszechnia się i tak w kółko bez końca. Sam proces eliminacji starych firm i struktur ekonomicznych oraz zastępowania je przez nowe i lepiej funkcjonujące, nazywa się twórczą destrukcją (creative destruction) – i właściwie jest to jedyne, co pakuje się ludziom do głów na standardowych wykładach z ekonomii.

Schumpeter kładł więc nacisk na to, że tym, co napędza zmiany ekonomiczne, są nowe technologie. To dzięki nim gospodarka nie wpada w stagnację, lecz się rozwija. Trzeba jednak podkreślić, że jest to jednak rozwój poprzez kolejne cykle wzrostu, kryzysu i spowolnienia – które wg Schumpetera są mimo wszystko czymś pozytywnym i w przeciwieństwie do takiego Marksa, nie widział w cyklicznych kryzysach drogi do światowej rewolucji i upadku kapitalizmu. Takie fale wzrostu (gdy pojawia się nowa, rewolucyjna technologia) i spadku (gdy potencjał technologii się wyczerpuje) trwają bardzo długo, nawet kilkadziesiąt lat, po drodze całkowicie transformując całe społeczeństwa – nie tylko gospodarki, ale także instytucje, prawo, naukę, kulturę oraz oczywiście prywatne życie ludzi. Kontynuatorzy Schumpetera, którzy swoją szkołę ekonomiczną nazywają neoschumpeteriańską albo ewolucyjną, wyróżnili jak dotąd 5 takich długich fal, począwszy od XVIII w., w oparciu o rewolucyjne technologie, które odmieniały całą epokę:

I fala „angielska rewolucja przemysłowa” – od 1771 r. (otwarcie pierwszej, mechanicznej przędzalni w Cromford w Anglii), kiedy kołem zamachowym gospodarki był przemysł tekstylny, a na rynku dominowały małe firmy rodzinne, operujące lokalnie, na niewielką skalę.
II fala „wiek pary i kolei żelaznej” – od 1829 r. (test pierwszej lokomotywy „Rocket”, Manchester, Anglia), nową, wysoką technologię stanowią silniki parowe, wykorzystywane na kolei i w żegludze parowej. Dzięki rozwijającej się sieci transportowej możliwa staje się sprzedaż na duże odległości, a to z kolei daje możliwości powstawania większych firm.
III fala „wiek stali, elektryczności i przemysłu ciężkiego” – od 1875 r. (budowa huty stali bessemerowskiej, Pittsburgh, USA), powstaje przemysł ciężki, zbrojeniowy czy chemiczny. Pojawiają się wielkie kartele i monopole, do zarządzania którymi potrzebna jest już wyspecjalizowana kadra specjalistów.
IV fala „wiek ropy, samochodów i produkcji masowej” – od 1908 r. (początek produkcji Forda T, Detroit, USA), następuje standaryzacja i umasowienie produkcji, najbardziej nowoczesny i dynamiczny staje się przemysł motoryzacyjny, lotniczy oraz petrochemiczny. Tworzą się wielkie, międzynarodowe koncerny, o hierarchicznej strukturze, z wieloma oddziałami.
V fala „wiek informacji i telekomunikacji” – od 1971 r. (pierwszy mikroprocesor Intel, USA), kiedy podstawą rozwoju stał się sektor IT (komputery, software, sieć). Firmy spłaszczają swoją strukturę, wiele podprocesów przekazują do innych firm (outsourcing), tworząc gęstą sieć powiązań.

Wg ewolucjonistów każda fala składa się z następujących faz:
Faza Wdarcia (Irruption) – w dojrzałym, ustabilizowanym systemie gospodarczym pojawia się „coś nowego”, jeszcze nie rozpoznane, młode firemki z nowymi, ciekawymi technologiami, które robią różne fajne tricki. Nowe firmy zaczynają działać w oparciu o zupełnie inną logikę, niż dotychczasowe i zaczyna się między nimi, a starymi molochami, konkurencja.
Faza Manii (Frenzy) – po pewnym czasie przychodzi jednak zrozumienie, że te nowe zabawki mają naprawdę ogromny potencjał rozwojowy i ludzie wpadają w szał. Zaczynają na maksa inwestować we wszystko, co się kojarzy z nową technologią, która dzięki potężnemu zastrzykowi pieniędzy zaczyna się bardzo szybko rozwijać i rozpowszechniać. Inwestorzy, którzy w szybkim tempie dorabiają się fortun, popadają jednak w szaleństwo, uważając, że tak będzie już zawsze i „nowa gospodarka” nie podlega już dotychczasowym prawidłom ekonomicznym - co się kończy bańką spekulacyjną, krachem i twardym powrotem do rzeczywistości.
Faza Synergii (Synergy) – recesja przynosi otrzeźwienie. Większość ludzi już wie, co jest grane z nowymi technologiami, ale widzi też już potrzebę wprowadzenia do nich porządku i organizacji. Stare instytucje, prawa zostają zmienione i dostosowane tak, by uwzględniały nową rzeczywistość. Odrzuca się „stare” konwencje i sposoby myślenia, nowe idee są przyjmowane jako „oczywiste” i „naturalne”. Dzięki osiągniętej harmonii między nową gospodarką a instytucjami, prawami i kulturą następuje okres stabilnego rozwoju.
Faza Dojrzałości (Maturity) – dotychczasowy sektor nowych technologii osiąga swoją dojrzałość, jego potencjał się wyczerpuje – wszystko, co miało być wynalezione i wyprodukowane, już zostało zrobione. Wszystko już wiadomo, nic nowego nas nie czeka, tłuszczyk rośnie, nuda. I wówczas gospodarka powoli popada w stagnację.

I wtedy wszystko zaczyna się od początku. Dodatkowo wyróżnia się taką niby-fazę dojrzewania (gestation) – oznacza to, że nowa technologia nie pojawia się nagle znikąd, tylko rozwija się bardzo powoli, gdzieś na marginesie ludzkiej uwagi, zapewne pośród paru nerdów, jeszcze w trakcie poprzedniej fali, gdy wciąż dominująca technologia jest w swej fazie dojrzałości. Bardzo dobrze te fazy widać na przykładzie technologii informatycznych. Pierwszy komputer zbudowano jeszcze w trakcie II wojny światowej, kiedy był po prostu maszyną do łamania szyfrów. Przez lata 40, 50 i 60-te bawiło się nimi paru świrów i mało kto przewidywał, że będą czymś więcej, niż tylko wyspecjalizowanymi zabawkami naukowców. Ówczesny szef IBM nawet stwierdził wprost, że światu wystarczy 5 komputerów. W latach 70-tych powstały jednak pierwsze mikroprocesory i komputery zaczęły powoli wchodzić do powszechniejszego użytku -  najpierw w wojsku (choćby internet wymyślono na jego potrzeby), potem także w sektorze prywatnym, co można nazwać właśnie okresem wdarcia. Lata 90-te były okresem szaleństwa, gdy tempo rozwoju było tak szybkie, że komputery i ich części wymieniane były co kilka miesięcy, jednocześnie zaś (pop)kultura zaczęła zapełniać się postaciami informatyków (aspołecznych nerdów/freaków/weirdów). Skończyło się to bańką spekulacyjną i tzw. krachem dotcomów w 2000 r. (nazwa wzięła się stąd, że wówczas inwestowano we wszystkie firmy, które miały w nazwie „.com”, nieważne, czym się zajmowały). Możliwe, że kolejny kryzys – finansowy w 2008 r., jest kontynuacją tego pierwszego, gdy nie wyciągnięto właściwych wniosków i nie narzucono ograniczeń na rynki finansowe, by nie szalały z durnymi inwestycjami. Obecnie mamy okres pełzającej recesjo-stagnacji, znajdując się gdzieś w trakcie fazy synergii. Trochę praw i instytucji zostało już dostosowane do tego, że żyjemy w zglobalizowanym świecie, połączonym jedną, wielką siecią, trochę jeszcze do zrobienia zostało (choćby to, że państwa narodowe pozostawione same sobie nie są w stanie kontrolować międzynarodowych korporacji, działających globalnie). Powoli też wyczerpuje się potencjał rozwojowy IT – nowe pomysły już nie są tak przełomowe, jak te sprzed 20 lat, i są na poziomie apek na telefon, które mają informować o promocjach w jakiejś sieci. Ale mamy też swoistą czkawkę, strach przed niewiadomym i próby powrotu do „starych, dobrych czasów”. Się nie da, można opóźniać, jak Japonia, kiedy dla zachowania pozycji samurajów zabroniła używania broni palnej i odizolowała się od Europy. Ale nic tego nie zatrzyma - i im wcześniej przyjdzie tego świadomość, tym lepiej.

Inną kwestią jest też to, co może być motorem wzrostu w następnej fali? Zapewne te technologie już istnieją, ale gdzieś wegetują i niewiele osób bierze je za coś ważnego. Czasem się wspomina, że następna fala ma być oparta na technologiach ekologicznych, czasami na nanotechnologii. Ciężko stwierdzić, gdyż trzymamy się jeszcze sposobu myślenia typowego dla obecnej fali i trudno jest przełamać jej schematy myślenia. Tak, jak ludziom wychowanym na IV fali społeczeństwa hierarchicznego trudno pojąć ludzi V-ej, sieciowej fali. Cóż, pożyjemy, zobaczymy.

poniedziałek, 30 maja 2016

Czarna Międzynarodówka cz. IV - Skrajna Prawica w Europie

EUROPEJSKA SKRAJNA PRAWICA

Rosja od wielu lat buduje swoją sieć wpływów wśród partii europejskich, koncentrując się przede wszystkim na sobie zbliżonych ideologicznie partiach faszystowskich, nacjonalistycznych czy eurosceptycznych, ale nie stroni także od kontaktów ze „zwykłymi” populistami. Wg raportu czeskich służb specjalnych za pomocą tych partii „Rosja buduje strukturę podobną do Międzynarodówki Komunistycznej”, której „konstrukcja opiera się na ekspansywnym euroazjatyzmie Aleksandra Dugina.” Sieć ta zyskała już zresztą nieoficjalne miano Czarnej Międzynarodówki.

Początkowo głównym motywem tej działalności było pozyskiwanie zagranicznych, „niezależnych obserwatorów” wyborów organizowanych m.in. w państwach nieuznawanych przez Zachód, a kontrolowanych przez Rosję (jak Naddniestrze, Południowa Osetia czy Abchazja). Owi obserwatorzy mieli potwierdzać, czy były one prawidłowe i demokratyczne – w zależności oczywiście od tego, czy ich wynik był dla Rosji korzystny czy nie. Takimi misjami obserwacyjnymi zajmowała się rosyjska organizacja CIS-EMO (Commonwealth of the Independent States - Election Monitoring Organization, czyli Wspólnota Niepodległych Państw – Organizacja Monitorowania Wyborów), na czele której (do 2013 r.) stał Aleksiej Koczetkow, były członek faszystowskiej Rosyjskiej Jedności Narodowej, prawdopodobnie zwerbowany przez rosyjskie służby specjalne. To, jak bardzo obiektywny był Koczetkow, świadczą jego publikacje, takie jak wydany po polsku „Euromajdan im. Stepana Bandery – od demokracji do dyktatury” (w wersji angielskiej zamieniono „Euromajdan Bandery” na bardziej przystępny dla Anglosasów tytuł „Neonaziści i Euromajdan”) czy „Południowa Osetia. Agresja zbrojna i wojna sił pokojowych. Historia, relacje świadków, konsekwencje dla świata”, napisana razem z Aleksiejem Martynowem i Mateuszem Piskorskim (o którym więcej napiszę w dalszej części).

Od czasu okupacji Krymu i wojny w Donbasie w 2014 r. kontakty te uległy intensyfikacji, a zwolennicy Rosji byli wykorzystywani do celów propagandowych, deklarując publicznie słuszność jej pretensji do terytorium ukraińskiego oraz krytykując USA i Unię Europejską za niesprawiedliwą politykę sankcji. Kolejnym krokiem stało się wykorzystywanie swych zwolenników do tworzenia konfliktów i rozsadzania od wewnątrz Unii Europejskiej, poprzez eskalowanie napięcia związanego z różnego rodzaju zagrożeniami – począwszy od kryzysu gospodarczego i  finansowego, odczuwalnego głównie w przyjaznych wobec Rosji krajach południa Europy, po kryzys uchodźczy, traktowanemu instrumentalnie do atakowania kanclerz Niemiec, Angeli Merkel.

Najbardziej ambitnym celem Rosji jest jednak doprowadzenie do zwycięstwa w wyborach (krajowych i europejskich) partii sobie przyjaznych, dzięki którym mogłaby wpływać na politykę Unii Europejskiej.  Dla jego osiągnięcia Rosja wykorzystuje własnych nacjonalistów (głównie z partii Rodina), którzy nawiązują kontakty ze swymi ideowymi odpowiednikami w innych państwach, a w przypadku osiągnięcia konkretnych korzyści, nie waha się też przed znaczącym dofinansowaniem takiego ugrupowania. Najczęstszą formą wsparcia jest jednak udostępnianie i poparcie ze strony potężnej, rosyjskiej machiny medialnej i propagandowej.

Skrajnie prawicowe czy populistyczne ugrupowania istnieją we wszystkich państwach europejskich. Większość z nich to organizacje niewielkie, marginalne i złożone z garstki ludzi, bez większego wpływu na politykę swego kraju. Ich żywot też zazwyczaj jest dość krótki. Przykładowo Partia Szwedów (Svenskarnas Parti) została rozwiązana z powodu braku członków oraz ogólnego poparcia w kraju (4189 głosów w wyborach w 2014 r.). W mrowiu tych efemerycznych organizacji wyróżnia się jednak kilka, którym udało się zdobyć na tyle znaczącą pozycję, by zaistnieć w głównym nurcie polityki. Są to przede wszystkim francuski Front Narodowy, Narodowodemokratyczna Partia Niemiec, Alternatywa dla Niemiec, PEGIDA, Austriacka Partia Wolnościowa, węgierski Jobbik oraz grecki Złoty Świt.

Front Narodowy (Front National) został założony w 1972 r. przez Jean-Marie Le Pena, który szefował ugrupowaniu do 2011 r., kiedy zastąpiła go córka – Marine Le Pen. FN jest partią nacjonalistyczną i konserwatywną, konsekwentnie przeciwną Unii Europejskiej, którą uważa za narzędzie zniewolenia niepodległych państw (czy „pudelka Stanów Zjednoczonych”) oraz przeciwstawiającą się emigrantom i muzułmanom przybywającym do Francji. Jean-Marie LePen jest postacią dość kontrowersyjną, m.in. ze względu na publiczną obronę marszałka Petaina oraz uznanie nazistowskich komór gazowych za „detal w historii II wojny światowej”. W odróżnieniu od ojca, którego usunęła z partii w 2015 r., Marine Le Pen próbuje przyjąć bardziej umiarkowaną pozycję, co zresztą przyniosło partii zwycięstwo w wyborach do parlamentu europejskiego w 2014 r. oraz w wyborach regionalnych w 2015 r. W polityce zagranicznej Front Narodowy utrzymuje stałe kontakty z rosyjskimi władzami i krytykuje nałożenie na nią sankcji za jej udział w konflikcie na Ukrainie, za które odpowiedzialne mają być z kolei Stany Zjednoczone. Aymeric Chauprade, jeden z liderów FN, który wziął udział w „referendum” na Krymie jako „niezależny obserwator”, otwarcie też stwierdził, że „Rosja stała się nadzieją dla świata w walce z nowym totalitaryzmem”. W listopadzie 2014 r. Front Narodowy otrzymał „pożyczkę” w wysokości 9 mln € z rosyjskiego banku powiązanego z FSB (łącznie FN miał otrzymać nawet 40 mln €), która miała być nagrodą za udzielenie poparcia dla aneksji Krymu przez Rosję.

Narodowodemokratyczna Partia Niemiec (Nationaldemokratische Partei Deutschlands) często jest określana jako największa istniejąca partia neonazistowska. Funkcjonuje od 1964 r., kiedy to zastąpiła wcześniejszą Niemiecką Partię Rzeszy, którą tworzyli głównie byli członkowie NSDAP. W swym programie odwołuje się do tradycji narodowosocjalistycznej, posługuje się hasłami rasistowskimi, antysemickimi, jest przeciwna Unii Europejskiej oraz NATO, dąży także do rewizji granic Niemiec, m.in. negując obecną granicę polsko-niemiecką. Kilkukrotnie podejmowana była próba delegalizacji NPD, ostatnia jednak upadła ze względu na to, że obciążający materiał dowodowy był dziełem członków partii współpracujących z niemieckimi służbami specjalnymi. W 2014 r. partia odniosła pierwszy sukces wyborczy, gdy do parlamentu europejskiego wybrany został Udo Voigt, były przewodniczący NPD.

Alternatywa dla Niemiec (Alternative für Deutschland) jest partią utworzoną w 2013 r. przez Bernda Lucke i początkowo prezentowała się jako umiarkowanie eurosceptyczna, tj. popierała członkostwo Niemiec w Unii Europejskiej, ale była przeciwna wspólnej walucie w jej obecnej formie oraz polityce ratowania banków przed upadkiem. W 2014 r. partia wprowadziła do parlamentu europejskiego 7 deputowanych, którzy przyłączyli się do frakcji konserwatystów, tworzonej głównie przez brytyjską Partię Konserwatywną oraz PiS. W lipcu 2015 władzę w partii przejęła Frauke Petry, która zmieniła kurs partii w stronę skrajnej prawicy, opierając swoją politykę na hasłach antyemigranckich, szczególnie atakując politykę Angeli Merkel. Lucke i 5 eurodeputowanych opuściło AfD w proteście przeciw „islamofobii oraz ksenofobii” oraz prorosyjskiemu i antyamerykańskiemu nastawieniu nowych władz partii. W lutym 2016 r. AfD nawiązała współpracę z Austriacką Partią Wolności, co spowodowało wydalenie pozostałych 2 eurodeputowanych z frakcji konserwatywnej - przyłączyli się oni do grupy Europa dla Wolności i Demokracji Bezpośredniej, tworzonej głównie przez brytyjską Partię Niepodległości (UKIP) Nigela Farage, jednego z najbardziej znanych krytyków UE. W marcu 2016 r. AfD odniosła znaczący sukces w lokalnych wyborach, stając się jedną z głównych partii opozycyjnych.

PEGIDA (Patriotische Europäer gegen die Islamisierung des Abendlandes), czyli Patriotyczni Europejczycy przeciw Islamizacji Zachodu, jest skrajnie prawicową organizacją, założoną w 2014 r., sprzeciwiającą się przyjmowaniu muzułmańskich emigrantów do Europy, którzy mają nie integrować się ze społeczeństwami zachodnimi. PEGIDA cieszy się największą popularnością we wschodnich landach Niemiec (b. NRD), w jej szeregach można znaleźć wielu zwolenników NPD, współpracuje też blisko z AfD.
[Na zdjęciu jeden z uczestników demonstracji PEGID-y, z hasłem „Putin! Pomóż nam, ratuj nas od skorumpowanego, antyludzkiego reżimu RFN oraz od Ameryki i Izraela!”]

Austriacka Partia Wolnościowa (Freiheitliche Partei Österreichs) powstała po II wojnie światowej, a wielu z jej członków stanowili byli austriaccy naziści - mimo to głosiła dość umiarkowany, liberalny program polityczny. Miała też marginalne znaczenie, zaś pozostałe austriackie partie raczej trzymały się od niej na dystans. Zmieniło się to w latach 80-tych, gdy na czele partii stanął Jörg Haider, który zmienił jej kurs na bardziej populistyczny, ksenofobiczny i antyunijny. Dzięki zwycięstwu w wyborach w 2000 r. FPÖ utworzyła rząd, ale jednocześnie Austria została na kilka miesięcy objęta sankcjami ze strony UE. W 2002 r. partia jednak straciła znaczną część głosów, a Haider opuścił jej szeregi. Nowym liderem został Heinz-Christian Strache, który odbudował znaczenie FPÖ. Podobnie, jak Marine LePen, Strache utrzymuje stałe i częste kontakty z przedstawicielami władz rosyjskich. W ostatnich wyborach prezydenckich w Austrii (22 maja 2016) kandydat FPÖ niemalże wygrał wybory, zyskując 49.7% głosów, co niewątpliwie jest efektem trwającego w tym kraju kryzysu emigracyjnego.

Jobbik, czyli Ruch na rzecz Lepszych Węgier (Jobbik Magyarországért Mozgalom), został założony w 2003 r. przez członków prawicowej, chrześcijańskiej organizacji młodzieżowej. Jej pierwszym szefem był Dávid Kovács, który jednak odszedł z partii w 2008 r. ze względu na jej związanie się z tzw. Gwardią Węgierską (Magyar Gárda). Gwardia Węgierska była paramilitarną organizacją, nawiązującą do tradycji Krzyżostrzałowców - węgierskiej partii faszystowskiej z okresu II wojny światowej. Jej liderem był Gábor Vona, który od 2006 r. przejął także kierownictwo Jobbiku. W 2009 r. Gwardia została zdelegalizowana przez węgierski sąd ze względu na jej działalność wymierzoną przeciw mniejszościom narodowym. Jobbik jest partią silnie nacjonalistyczną, jednym z jej głównych celów jest odbudowa Wielkich Węgier, tj. nadanie autonomii czy przyłączenie do Węgier dawnych jej terytoriów, obecnie należących do Rumunii, Słowacji, czy nawet Ukrainy. Członkowie partii nie stronią także od działań i wypowiedzi skierowanych przeciw Żydom, Cyganom czy „seksualnym dewiantom”, np. żądając stworzenia specjalnego rejestru osób żydowskiego pochodzenia „ze względu na zagrożenie z ich strony dla bezpieczeństwa narodowego”. Jobbik jest też wrogo nastawiony do Unii Europejskiej, uważając, że służy ona jedynie eksploatacji taniej siły roboczej na Węgrzech.
Niewątpliwie partia utrzymuje silne i przyjazne związki z Rosją, zarówno Vona, jak i eurodeputowany Jobbiku Béla Kovács, byli częstymi gośćmi w Rosji. W jednym ze swych przemówień Vona stwierdził, że dla Węgier lepiej byłoby wstąpić do rosyjskiej Unii Eurazjatyckiej, niż pozostawać w Unii Europejskiej. Partia dysponuje też sporymi funduszami niewiadomego pochodzenia, przez co podejrzewana jest o finansowanie przez Rosjan. Co więcej, w 2015 r. parlament europejski uchylił immunitet Kovacsa, wobec którego wniesiono oskarżenie o szpiegostwo na rzecz Rosji. Ponadto w trakcie wojny rosyjsko – ukraińskiej w szeregach separatystów mieli walczyć węgierscy ochotnicy, wywodzący się właśnie z Jobbiku.
[na zdjęciu – Aleksandr Dugin i Gabor Vona]
W ostatnich wyborach parlamentarnych na Węgrzech w 2014 r. Jobbik uzyskał ponad 20% głosów, stając się jedną z największych partii opozycyjnych.

Złoty Świt (Χρυσή Αυγή, Chrisi Awgi), lub też Złota Jutrzenka, jest neonazistowską partią grecką, założoną w latach 80-tych przez Nikolaosa Michaloliakosa. Poparcie dla niej było znikome, zyskała na znaczeniu dopiero w ostatnich latach, po wybuchu kryzysu w Grecji. Jej programem jest m.in. wypowiedzenie wojny Turcji, odbudowa Wielkiej Grecji, czyli włączenia do Grecji części terytoriów Albanii, Macedonii, Bułgarii i Turcji z powrotem do Grecji, wyrzucenia Bułgarów i Turków oraz walka z muzułmanami. Jest także przeciwna członkostwu w Unii Europejskiej, natomiast jest zwolenniczką sojuszu z Rosją - w zamian za gwarancję bezpieczeństwa Grecja miałaby udostępnić rosyjskiej flocie bazy na Morzu Śródziemnym. W trakcie wojny domowej w Jugosławii członkowie Złotego Świtu walczyli po stronie Serbów, biorąc udział w masakrze muzułmanów w Srebrenicy. Złoty Świt jest też znany z licznych ataków (włącznie z morderstwami) na ludzi związanych z lewicą oraz emigrantów, zaś nazistowskie oraz antysemickie działania i wypowiedzi są stałym elementem repertuaru tej partii - np. w 2012 r. jeden posłów Złotego Świtu, w trakcie debaty nad pozbawieniem go i dwu innych osób immunitetu, cytował Protokoły Mędrców Syjonu, sugerując, że toczący się proces jest wynikiem żydowskiego spisku. W 2014 r. Złoty Świt wprowadził do parlamentu europejskiego 3 deputowanych (dwu z nich - Georgios Epitideios i Elefterios Sinadinos, to emerytowani generałowie, zajmujący wcześniej wysokie stanowiska w strukturze NATO), zaś w greckich wyborach w 2015 r. zyskała 6.9% głosów. W 2013 r., po zamordowaniu lewicowego działacza, Michaloliakos i kilkunastu innych członków partii, zostało aresztowanych pod zarzutem kierowania zorganizowaną grupą przestępczą (czyli Złotym Świtem), w lipcu 2015 r. rozpoczął się ich proces. Sama nazwa partii zapewne wywodzi się od okultystycznej organizacji – Hermetycznego Zakonu Złotego Świtu.

Oprócz tych największych ugrupowań spore znaczenie mają też pojedyncze osobistości, do których należy przede wszystkim Nick Griffin oraz Roberto Fiore. Nick Griffin jest byłym przewodniczącym Brytyjskiej Partii Narodowej (British National Party), został z niej jednak wyrzucony w 2o14 r. Z ramienia BNP był także eurodeputowanym. Griffin jest znany z antysemickich wypowiedzi, kwestionowania Holokaustu, jest przeciwnikiem islamu oraz polityki multikulturalizmu. Blisko współpracuje z Roberto Fiore, który od 1980 r. przebywał w Wielkiej Brytanii, dokąd uciekł przed włoskim wymiarem sprawiedliwości, uzyskując status uchodźcy politycznego. Po powrocie do Włoch w 2000 r. został szefem tamtejszej partii Nowa Siła (Forza Nuova), która jednak nie odniosła większych sukcesów. Był przez rok eurodeputowanym, zastępując na tym stanowisku Alessandrę Mussolini (wnuczkę dyktatora). Fiore sam siebie określa jednoznacznie jako faszystę. Griffin i Fiore są stałymi współpracownikami rosyjskich polityków i biorą udział w każdym wydarzeniu organizowanym przez Kreml – czy to chodzi o bycie „niezależnym obserwatorem” wyborów, „europejskim delegatem” na konferencji czy też twórcą kolejnej organizacji skupiającej zwolenników Rosji.

Sieć
Przez wiele lat skrajnie prawicowe partie tworzyły różne międzynarodowe sojusze. Jednym z takich ugrupowań był Europejski Front Narodowy z Roberto Fiore na czele, istniejący od 2004 do 2009 r., w skład którego wchodziły między innymi NPD, Złoty Świt, Forza Nuova czy Narodowe Odrodzenie Polski. Od 2009 r. funkcjonował Sojusz Europejskich Ruchów Narodowych (gdzie liderem był Béla Kovács), grupujący m.in. Jobbik, BNP, oraz przez pewien czas francuski Front Narodowy. Jako członek stowarzyszony Sojuszu wymieniany był też Bartosz Kownacki (poseł PiS i Solidarnej Polski, obecnie wiceminister obrony narodowej). Z kolei w 2015 r. utworzono europarlamentarną grupę Europa Narodów i Wolności, skupiającą m.in. Front Narodowy, FPÖ, AfD, włoską Ligę Północną (Lega Nord) oraz polski Kongres Nowej Prawicy (partię Janusza Korwin-Mikke), zaś w tym samym roku bezpośrednio związani z Rosją faszyści (gł. NPD, Złoty Świt, Forza Nuova) skupili się w Sojuszu na rzecz Pokoju i Wolności. Wszystkie te sojusze, poza najnowszymi, miały krótki żywot, marginalne znaczenie i nie wywarły żadnego wpływu na politykę europejską. Trudno też zjednoczyć te ugrupowania z ich wizjami Wielkich Niemiec, Wielkich Węgier, Wielkiej Grecji, Wielkiej Polski itp. - potrzeba by do tego paru dodatkowych kontynentów.

Od 2014 r. miał miejsce szereg różnych spotkań zwolenników rosyjskiej polityki, w tym m.in.:
-  konferencja Rosja, Ukraina, Noworosja: globalne problemy i wyzwania (29-31 sierpnia 2014, Jałta, okupowany przez Rosję Krym), w której wzięli udział m.in. Dugin, Prochanow, Vona, Mozgowoj (dowódca wojskowy „Ługańskiej Republiki Ludowej”), Fiore, Alexander Gauland (AfD), zaś z Polski – Mateusz Piskorski, Bartosz Bekier i Konrad Rękas. Początkowo, wg ujawnionych dokumentów, w konferencji przewidziany był też udział Janusza Korwin-Mikke.

- konferencja ultrakonserwatystów Wielka rodzina i przyszłość ludzkości (11 września 2014, Moskwa), gdzie wśród uczestników można było znaleźć, poza Małofiejewem i Duginem, m.in. członków rosyjskiego kościoła prawosławnego czy Opus Dei, zaś z Polski Ewę Kowalewską (związaną z Opus Dei szefową katolickiego Forum Kobiet Polskich i antyaborcyjnego Human Life International),

[na zdjęciu „taniec” uczestników, w środku balon z napisem Euro=Homo]
 
- Międzynarodowe Rosyjskie Forum Konserwatywne (22 marca 2015, Sankt Petersburg), zorganizowane przez Jurija Liubomirskiego z partii Rodina oraz Rosyjski Ruch Imperialny, którego celem było zebranie razem i nakłonienie do współpracy różnorodne organizacje prorosyjskie. Wśród uczestników znajdowali się stali bywalcy tego rodzaju spędów, czyli Griffin, Fiore, Voigt, Epitideios, Sinadinos czy też przedstawiciele innych mikro ugrupowań skrajnie prawicowych. Klimat tego spotkania dobrze odzwierciedlają słowa Griffina: „Konstantynopol był i przeminął, Rzym i ludzie, którzy się z niego wywodzili, przeminęli tak samo. Absolutnie nie do uniknięcia jest to, by za życia większości osób tu zebranych Europa Zachodnia stała się albo islamistycznym kalifatem, albo wybuchła straszna wojna domowa, a być może nastąpią obie te rzeczy. Przez to przetrwanie chrześcijaństwa jest zupełnie niemożliwe bez powstania Trzeciego Rzymu – Moskwy.” Efektem tej konferencji było powołanie w dalszych miesiącach Światowego Ruchu Narodowo-Konserwatywnego (World National-Conservative Movement), do którego zaproszono kilkadziesiąt różnych organizacji z całego świata (standardowo – NPD, Jobbik, Forza Nuova, BNP, Złoty Świt itd.). Z Polski wymienione zostały: Błękitna Polska, Falanga, Kongres Nowej Prawicy, Konwent Narodowy Polski, Młodzież Wszechpolska i Ruch Narodowy.

W piśmie skierowanym do ww. organizacji Liubomirski pisze tak: „Dziś, w większość krajów świata, dominującą ideologią rządzącą jest liberalizm, multikulturalizm i tolerancja, które są łącznie wprowadzane w trakcie procesu globalizacji.
My wszyscy dobrze poznaliśmy smak owoców tego procesu: erozję narodów, masową migrację z krajów obcych cywilizacyjnie, destrukcję rodziny oraz zdrowych wartości moralnych (aborcja, propaganda rozpusty i akceptacja perwersji seksualnych).
Kolejnym efektem globalizacji jest umniejszenie lub całkowite zniszczenie suwerenności państw narodowych, poddanie ich gospodarek, obronności oraz wszelkich spraw wewnętrznych i zewnętrznych ponadnarodowym instytucjom, takim jak Unia Europejska i NATO, najczęściej ze szkodą dla tych państw oraz wzajemnie korzystnych relacji międzypaństwowych.
[czytaj – relacji z Rosją]
Te ponadnarodowe siły, które rosyjski filozof Iwan Ilin celnie nazwał „globalnym spiskiem”
[czytaj – Żydzi], dla swych korzyści rozpętują konflikty i wojny na cały świecie, napuszczając na siebie różne grupy etniczne czy też części jednej grupy etnicznej, jak to ma miejsce w Syrii i na Ukrainie.
W opozycji do tych procesów powstały fałszywe alternatywy ideologii totalitarnych oraz reżimy takie, jak Komunizm, Nazizm czy Islamizm.
Skuteczną opozycją dla liberalizmu i totalitaryzmu mogą być tylko ideały oparte na zdrowych podstawach nacjonalizmu i wiary religijnej, patriotyzmu, szacunku dla własnych oraz cudzych wartości moralnych i etycznych, innymi słowy, na narodowym konserwatyzmie. (…)”

Oprócz wsparcia organizacyjnego i wymiany informacji, w ramach Ruchu przewidziane są także szkolenia wojskowe.

- 9 grudnia 2015 r. na okupowany Krym udał się z wizytą Janusz Korwin-Mikke, pomimo obowiązującego zakazu Komisji Europejskiej.

Georgij Gawrisz
W 2014 r. grupa hakerów Shaltay-Boltai, powiązana z Anonymous International, „znalazła” dokumenty należące do Georgija Gawrisza, byłego pracownika ambasady rosyjskiej w Grecji oraz bliskiego współpracownika Dugina i Małofiejewa. Wynika z nich, że Rosjanie mają w Grecji spore wpływy zarówno w lewicowej partii Syriza, jak i narodowo konserwatywnej ANEL. Dzień po wyborach w 2015 r. obie partie, ku zaskoczeniu opinii publicznej, sformowały koalicję rządzącą. Okazało się, że plan takiej koalicji powstał jeszcze przed wyborami, i był on konsultowany z Duginem. Obecny minister spraw zagranicznych Grecji, Nikos Kotzias (były komunista, który chwalił PRL za siłową rozprawę z Solidarnością), utrzymywał osobiste kontakty z Duginem, jest też przeciwnikiem sankcji wobec Rosji. Przewodniczący ANEL, Panos Kammenos, także jest związany z Rosją, jego Instytut Studiów Geopolitycznych współpracuje blisko z Rosyjskim Instytutem Studiów Strategicznych, powiązanym z rosyjskimi służbami specjalnymi.

Inną ciekawą informacją, znalezioną u Gawrisza, jest lista osób, z którymi „istnieje możliwość utworzenia elitarnego klubu i/lub grupy wpływu informacyjnego po linii „Rossija Siegodnia”. Z nimi wszystkimi AGD [Aleksandr Geliewicz Dugin] lub jego przedstawiciele spotkali się osobiście, pośrednio lub bezpośrednio wpływając na możliwość ich udziału w inicjatywie organizacyjnej i/lub informacyjnej o prorosyjskim charakterze.” Wśród wielu wymienionych osób i organizacji (większość ww. członków partii skrajnie prawicowych) na liście można znaleźć takie, jak premier Węgier Viktor Orban, premier Słowacji Robert Fico, premier Grecji Alexis Cipras, zaś z Polski - Roman Giertych, Leszek Sykulski, Mateusz Piskorski, Przemysław Sieradzan, Roland Lasecki, Jarosław Tomaszewicz oraz portale konserwatyzm.pl i xportal.pl.

Źródła:
Alternative für Deutschland chce strzelać do imigrantów i założyć Merkel kaftan bezpieczeństwa
Niemcy w poszukiwaniu Prawicowej Alternatywy
Prasa niemiecka o konwencie AfD. Umiar i skrajności
Centralna Rada Żydów w Niemczech ostrzega przed AfD
"Islam nie należy do Niemiec". Nie chcą też wielokulturowości
Deputowany Jobbiku podał w wątpliwość Holokaust
Jobbik – Wielkie Węgry aż po Moskwę
Kreml „zagospodarowuje” europejską skrajną prawicę
"Sunday Times": Rosja oskarżana o finansowanie skrajnie prawicowych partii w Europie
Populisten-Netzwerk in Europa: Russlands rechte Freunde
Russian Hackers Leak List of Pro-Russian Influence Group Made of High-Profile European Individuals
Russia Uses Money and Ideology to Fight Western Sanctions
Russia accused of clandestine funding of European parties as US conducts major review of Vladimir Putin's strategy
European far-right meets in Russia at pro-Kremlin forum
Russian Politicians Building an International Extreme Right Alliance
What does the fascist conference in St. Petersburg tell us about contemporary Russia?
Racists, Neo-Nazis, Far Right Flock to Russia for Joint Conference
Russian Fascist Militants Give Money to Swedish Counterparts
The Kremlin’s marriage of convenience with the European far right
We should beware Russia’s links with Europe’s right
Reports multiply of Kremlin links to anti-EU parties
The Kremlin Builds an Unholy Alliance With America’s Christian Right
New Greek Government Has Deep, Long-Standing Ties With Russian 'Fascist' Dugin
Putin's Hand Grows Stronger as Right-Wing Parties Advance in Europe
Far-Right Fever for a Europe Tied to Russia
The Russian connection
Decrying Ukraine’s ‘Fascists,’ Putin Is Allying With Europe’s Far Right
Freedom Party of Austria: pro-Russian far right lobbyists and merchants of deception
A nasty party
Jobbik rally against World Jewish Congress in Budapest
Jobbik and the Russian connection: The role of Béla Kovács
Is the Hungarian far-right Jobbik party financed by Russia?
Jobbik MEP accused of working for Russia
Parliament lifts Hungarian MEP’s immunity over Russia spy probe
Réunion de l’AEMN à Hédervár: une profession de foi pour l’Europe des patries
Nick Griffin helps launch new European far-right party
Russia and Front National: Following the Money
French Lawmakers to Visit Crimea, E Ukraine Again After PACE Tongue-Lashing
Oligarch introduces pro-Russian interests in the new Greek government
Greek Left-Wing SYRIZA Forms a Coalition with the Pro-Kremlin Far Right
AfD founder resigns over 'xenophobic' power grab
German AfD founder leaves party decrying xenophobic shift
Who goes to German Pegida 'anti-Islamisation' rallies?
The right, migration and the EU
European Elections: 9 Scariest Far-Right Parties Now In The European Parliament
Russian Fascist Aleksandr Dugin Gathering Intelligence on the French Military
19/84! Russian and European fascists reverse the 1945 Yalta Conference
Черный Интернационал:Малофеев и Дугин

piątek, 13 maja 2016

Czarna Międzynarodówka cz. III - Wojna informacyjna



Propaganda
Narzędziem wojny informacyjnej, z którego Rosja korzysta bardzo intensywnie, to media i przekazywana przez nie prorosyjska propaganda. Telewizja jest zresztą niezwykle istotna dla reżimu Putina - jak stwierdził brytyjski dziennikarz (rosyjskiego pochodzenia) Peter Pomerantsev: „telewizja jest jedynym środkiem umożliwiającym zjednoczenie, rządzenie i trzymanie tego kraju. Stanowi główny mechanizm nowego typu autorytaryzmu, daleko bardziej subtelny od XX-wiecznych sposobów.” W tym celu w grudniu 2013 r. Putin utworzył przedsiębiorstwo medialne Rossija Siegodnia (Россия Cегодня), kontrolujące m.in. telewizję RT oraz radio Sputnik, których zadaniem jest propagowanie w Rosji i na świecie właściwych „informacji” (a raczej „dezinformacji”). Przedsiębiorstwo jest całkowicie finansowane z budżetu państwowego i nie ma żadnych wpływów z reklam. Zarówno kanał telewizyjny, jak i radiowy, są dostępne w ponad 100 krajach, nie tylko w rosyjskiej wersji językowej, ale m.in. także angielskiej, francuskiej, niemieckiej, hiszpańskiej i arabskiej. Obecnie koncern ustępuje wielkością jedynie CNN, co pokazuje skalę zaangażowania Rosji w tego typu działalność. Na jego czele stoi Dmitrij Kiseliow, który jako jeden z głównych propagandystów Kremla trafił na listę osób objętymi sankcjami. Kiseliow znany jest także z licznych homofobicznych wypowiedzi (np. o tym, że gejom, którzy zginęli w wypadku, powinno się wycinać serca i je kremować, by nie można było ich użyć do transplantacji), których używa do zwalczania „zachodniej zgnilizny”.

Częstymi gośćmi rosyjskich audycji są wątpliwej maści „eksperci”, głoszący różne teorie spiskowe czy wykazujący słuszność polityki Putina, np. po zamachu na Charlie Hebdo szef tzw. Międzynarodowego Instytutu Nowych Państw, Aleksiej Martynow, stwierdził, iż zamach przeprowadziła CIA, by sabotować walkę z terroryzmem islamskim, jaką prowadzi przede wszystkim Rosja.

Przykładem typowej, rosyjskiej kampanii propagandowej jest publikowanie fałszywych informacji na temat zbrodni dokonywanych przez emigrantów w Niemczech. Takimi wyssanymi z palca historiami miał być rzekomy gwałt na 14-letniej dziewczynce (po której niemiecka partia neonazistowska NPD zorganizowała demonstrację pod hasłem „obrony dzieci przez emigrantami”) oraz wysyłanie przez Niemcy czeskich prostytutek do obozów uchodźczych, by tam się zaraziły chorobami wenerycznymi, które następnie by przeniosły do Czech, w ramach kary za odmowę przyjęcia emigrantów.

Farmy trolli
Kreml równie intensywnie wykorzystuje dla swej propagandy internet. W tym celu zatrudniono setki tzw. trolli (osób, których celem jest rozsiewanie nieprawdziwych informacji oraz agresywne komentowanie opinii innych ludzi). W najbardziej znanym ośrodku w Olgino w Sankt Petersburgu, pod przykrywką Instytutu Badań Internetowych, zatrudnionych było kilkuset takich trolli, których zadaniem jest publikowanie codziennie, w trakcie 12-godzinnej zmiany, 135 postów i komentarzy na podstawie wcześniej przygotowanej instrukcji, zawierającej m.in. kluczowe słowa, jakich trolle mają używać. Jak opisał to jeden z byłych trolli: „Jest tu ok. 40 pomieszczeń, w każdym z nich siedzi około 20 ludzi, z których każda ma swoje zadania. Piszą i piszą przez cały dzień, i nie mogą się śmiać – za śmiech grozi zwolnienie. I tak jest codziennie, przy każdej wiadomości trzeba wykonać tę samą robotę – czy to będzie o Obamie, Merkel, Grecji czy Korei Północnej. Nawet wykształcony politolog nie może być ekspertem od całego świata, a tutaj oczekuje się, że ludzie będą pisać o wszystkim. To, jak piszesz, nie ma znaczenia, można chwalić czy przeklinać, ale musisz wstawić w tekst [wcześniej ustalone] kluczowe słowa.” Zgrubnie licząc - 40 pomieszczeń razy 20 osób razy 2 zmiany razy 135 - daje w sumie ponad 200 000 postów na dobę. Większość tego typu postów i komentarzy (zwłaszcza pisanych w języku obcym dla Rosjan) jest bardzo prymitywna, obraźliwa i agresywna w treści, przez co łatwo ją odróżnić od zwykłych wypowiedzi. Stąd też skuteczność tego działania jest niewielka, jeśli chodzi o przekonanie kogokolwiek do głoszonego poglądu. Być może jednak nie to jest celem tej nachalnej propagandy – czytelnicy widząc kilkaset tego typu komentarzy zniechęcają się, nie chcą przeglądać wiadomości, dyskutować ani wymieniać poglądów, co z kolei jest już podważeniem jednego z fundamentów sprawnego funkcjonowania demokracji.

Dla pokazania, jak wszechobecne są putinowskie trolle, w trakcie pisania tego tekstu wszedłem na stronę z pierwszą z brzegu aktualną wiadomością dotyczącą Rosji (chodzi o Nocne Wilki ruszają w trasę rajdu. MSZ odmówiło wjazdu do Polski), pod którą od razu znalazłem „właściwe” komentarze:


Możliwe, że do tego typu „prac” zatrudniani są już lokalni trolle, którzy za odpowiednią cenę będą pisać o wszystkim, a ich przewagą jest lepsza znajomość języka (chociaż język polski u trolli i tak jest zazwyczaj na bardzo niskim poziomie).

Po ujawnieniu działalności trolli z Olgino, w 2015 r. zostali oni przeniesieni w inne miejsce. Jest bardzo prawdopodobne, że nie był to jedyny taki ośrodek w Rosji i jest ich znacznie więcej.

Reakcja Zachodu
Rządy państw zachodnich są świadome prowadzonej przez Rosję kampanii – nie mogą jednak zabronić działania rosyjskim mediom. Obowiązująca wolność słowa i brak cenzury oznaczają też, że prokremlowskie „informacje” mogą być swobodnie propagowane. Rosyjscy propagandziści mają także tą przewagę, że głoszone przez nich kłamstwa, muszą być powtarzane przez inne, normalne serwisy informacyjne, ze względu na wymóg rzetelnego przedstawiania wszystkich punktów widzenia, nawet jeśli wiadomo, że są to zupełne bzdury.

Trudno też wykazać, że jest to typowa działalność rosyjskich służb specjalnych. Wprawdzie niemieckie czy szwedzkie służby wszczęły śledztwa w sprawie różnych przypadków wrogich działań przypisywanych Rosjanom, takich jak włamanie się do systemu informatycznego Bundestagu, czy atak hakerów na szwedzkie media po tym, jak opublikowany został raport stwierdzający, że Rosja prowadzi wojnę psychologiczną przeciw Szwecji. Kongres amerykański zobowiązał także własny wywiad do przeprowadzenia śledztwa w sprawie „finansowania partii politycznych i organizacji pozarządowych w byłych republikach radzieckich oraz krajach europejskich przez Federację Rosyjską oraz służby bezpieczeństwa i wywiadu Federacji Rosyjskiej od 1 stycznia 2006 r.”

Źródła (podlinkowane) :

środa, 6 kwietnia 2016

Czarna Międzynarodówka cz. II - Doktryna Gierasimowa



Z punktu widzenia Rosji państwa zachodnie, szczególnie USA, po upadku ZSRR prowadziły formalne i nieformalne działania wojenne mające na celu poszerzenie swojej strefy wpływów na świecie, w tym kosztem samej Rosji. Chodzi zwłaszcza o wydarzenia w dawnej Jugosławii, Afganistanie i Iraku, a przede wszystkim o Pomarańczową Rewolucję na Ukrainie w 2004 r. Wg Rosjan Zachód aktywnie doprowadzał do kryzysów i destabilizacji w różnych krajach, by potem, np. pod pretekstem operacji pokojowych czy zaprowadzania demokracji, zmieniać rządy na przyjazne dla siebie. Na podstawie tego, i dla przeciwstawiania się dalszym takim działaniom, szef Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych FR gen. Walerij Gierasimow przedstawił w 2013 r. nową koncepcję tzw. wojny nowej generacji (czasami nazywaną odtąd „doktryną Gierasimowa”). Wg niego w czasach obecnych nie da się już w sposób precyzyjny odróżnić czasu wojny od czasu pokoju. Czasy, gdy były dwie strony konfliktu, każda z nich jasno oznaczona i wiadomo było, kto jest po jakiej stronie, bezpowrotnie minęły. Obecne nie da się nawet stwierdzić, kiedy ani czy wojna już się zaczęła, czy jeszcze nie, trudno też powiedzieć, kto po jakiej jest stronie. Współczesna wojna nie polega już więc na zwykłym użyciu sił zbrojnych w celu złamania oporu przeciwnika, lecz na wolniejszym, ale systematycznym rozkładzie struktur wrogiego państwa przy zastosowaniu przede wszystkim środków niemilitarnych – tj. politycznych, ekonomicznych i informacyjnych, także przy wykorzystaniu lokalnego „potencjału protestu” [Wojnowski, 2015, s. 14-15]. Przykładem użycia takiej broni ekonomicznej przez Rosję było odcięcie dostaw gazu na Ukrainę w styczniu 2009 r. Dopiero po wykorzystaniu środków walki niemilitarnej może nastąpić kolejna faza działań zbrojnych – przy czym najpierw, jeszcze w czasie formalnego pokoju, wykorzystywane są niewielkie, mobilne jednostki specjalne, ukrywające swoją przynależność (jak np. „zielone ludziki” na Krymie), atakujące precyzyjnie najważniejsze obiekty. Dopiero na koniec wkraczają właściwe, regularne oddziały wojskowe, „przywracające pokój” i stabilizujące sytuację. Gierasimow uznał, że działania niemilitarne stanowią ok. 80% wszystkich działań podejmowanych w ramach współczesnych wojen. Co więcej, wśród takich działań Gierasimow wymienia m.in. sankcje ekonomiczne czy presję polityczną i dyplomatyczną, które dla państw zachodnich, w odróżnieniu od Rosji, są metodami unikania wojny, a nie jej prowadzenia. [Bartles, 2016, s. 35].


Wojna informacyjna
Jednym z rodzajów środków niemilitarnych wykorzystywanych we współczesnych wojnach są operacje informacyjne, których celem jest uzyskanie wpływu na kształtowanie polityki drugiego państwa, oraz na jego gospodarkę i kulturę za pośrednictwem „ośrodków politycznego nacisku” (mówiąc prościej, chodzi o zwerbowanie tzw. „agentury wpływu”). Dzięki temu możliwe jest uzyskanie kontroli nad elitami wrogiego państwa, czyli np. nad partiami politycznymi, ruchami społecznymi, organizacjami pozarządowymi, dziennikarzami czy blogerami, oraz nad innymi grupami społecznymi, w tym organizacjami przestępczymi, sektami religijnymi czy subkulturami młodzieżowymi, które to organizacje można wykorzystać dla realizacji własnych celów. Szczególnie użyteczne mają być marginalne grupy społeczne, skupiające zazwyczaj osoby o niestabilnym światopoglądzie, braku tożsamości kulturowej, narodowej czy religijnej oraz bez precyzyjnych poglądów politycznych, przez co są one łatwym celem manipulacji [Wojnowski, 2015, s. 16]. Przy pomocy takiej agentury wpływu podejmowane są działania mające na celu przede wszystkim podważenie międzynarodowej pozycji kraju (m.in. poprzez pogorszenie jego wizerunku za granicą) oraz wyrządzenie szkód w sferze polityki, gospodarki oraz kultury. Sami Rosjanie tak opisali swoją grupę docelową takiego werbunku (jak kto woli – target): „Najważniejszym czynnikiem jest posiadanie w tej elicie niezbędnej masy agentów wpływu, których agresor rekrutuje spośród osób mających egoistyczny i niewolniczy światopogląd. Tych ludzi należy umieścić na kluczowych stanowiskach, które umożliwiają osiągnięcie maksymalnego efektu oddziaływania informacyjnego. Takie stanowiska istnieją w sferze władzy i środków masowego przekazu.” [Wojnowski, 2015, s. 18]


Innym sposobem wywarcia wpływu na wrogi kraj w ramach wojny informacyjnej jest przeprowadzenie tzw. operacji informacyjno-psychologicznej (inne określenia to wojna kognitywna czy wojna o świadomość). Jej celem jest przekształcenie obrazu świata, jaki ma strona przeciwna (osoby, grupy czy też całe społeczeństwa). Obraz świata to sposób, w jaki człowiek postrzega rzeczywistość dookoła siebie. Zestaw takich obrazów to inaczej mówiąc jego światopogląd, przekonania i wartości, jakimi się kieruje. W przypadku całych grup ludzi i społeczeństw można już mówić o całej kulturze. Przekształcenie takiego obrazu świata (kultury) ma doprowadzić do tego, że człowiek czy społeczeństwo zmienią swoje sposoby myślenia i podejmowania decyzji na takie, jakie będą korzystne dla agresora. Operacja informacyjno-psychologiczna składa się z dwu faz: informacyjnej – kiedy agresor uzyskuje dostęp do zasobów i kanałów informacyjnych przeciwnika, oraz psychologicznej – kiedy przy pomocy odpowiednio przetworzonych informacji oddziałuje się na świadomość przeciwnika. [Wojnowski, 2015, s. 16]


Do walki informacyjnej wykorzystuje się prawdziwe lub fałszywe informacje (np. na temat niesprawiedliwych wyników wyborów, czy dotyczących aktów terroru), których celem jest m.in. kształtowanie negatywnego nastawienia społeczeństwa wobec państwa i jego instytucji. W rosyjskiej terminologii owe informacje mogą przybierać formę tzw. „bomb” i „min” informacyjnych. Bomby informacyjne to szereg informacji mających lawinowo „detonować” społeczne niezadowolenie. Z kolei miny informacyjne to wycieki i publikowanie materiałów kompromitujących polityków czy innych działaczy społecznych.


Separatyści
Sposób, w jaki jest prowadzona wojna nowej generacji, najlepiej jest widoczny na przykładzie konfliktu na Ukrainie. Państwo ukraińskie na początku 2014 r., po latach rządów prorosyjskiego prezydenta Janukowycza, znajdowało się w stanie całkowitego rozkładu i nie było zdolne do obrony własnego terytorium - wg odtajnionych ostatnio informacji, Ukraina miała wówczas do dyspozycji zaledwie 5 tys. żołnierzy zdolnych do walki. Rosjanie posiadali także własnych agentów wśród ukraińskiej kadry dowódczej – najbardziej znanym przykładem zdrady było przejście na stronę rosyjską admirała Denisa Berezowskiego dzień po tym, jak objął dowództwo floty ukraińskiej. Podobnie uczyniła też większość milicjantów z jednostki specjalnej „Berkut”.


Dla usprawiedliwienia aneksji Krymu oraz interwencji w Donbasie Rosjanie wykorzystali także „lokalny potencjał protestu”, czyli kontrolowane przez siebie, marginalne grupki aktywistów, których celem było proklamowanie autonomicznej republiki Krymu czy też Donieckiej i Ługańskiej Republiki Ludowej. I tak Aksjonow, przyszły „premier” Krymu, okazał się być związany z lokalną mafią, a jego ugrupowanie miało poparcie 4% mieszkańców półwyspu. Z kolei Denis Puszylin, który ogłosił się „przewodniczącym parlamentu DRL”, w wyborach w 2013 r. zyskał 0.08% głosów. Pomimo faktycznego, minimalnego poparcia, rosyjskie media wykreowały ich na „prawdziwych” przedstawicieli lokalnych społeczności, przeciwstawiających się „faszystowskiej juncie z Kijowa”. Taki zafałszowany obraz rzeczywistości został przekazany zarówno rosyjskiemu społeczeństwu - nie było to problemem ze względu na dominację mediów reżimowych, jak i próbuje się wmówić z mniejszym czy większym sukcesem społeczeństwom zachodnim. Przykładowo w Polsce propaguje się slogany o „banderowcach” oraz przywołuje się rzeź wołyńską, by nastawić Polaków przeciw Ukraińcom.


Z kolei do lokalnych sił „samoobrony” werbowano ochotników oraz najemników, zarówno miejscowych, jak i zagranicznych, za pośrednictwem różnych „niezależnych” organizacji sterowanych przez Rosję, m.in. poprzez Eurazjatycki Związek Młodzieży czy też biura związane z czasopismem „Zawtra”. Kadrę dowódczą i specjalistyczną stanowili „urlopowani”, rosyjscy żołnierze zawodowi. W ten sposób sformowano m.in. Batalion Swarog, złożony z rodnowierów (wyznawców słowiańskiej religii pogańskiej), węgierski Legion Świętego Stefana - podejrzewany o związki z nacjonalistyczną partią Jobbik, żądającej włączenia ukraińskiego Zakarpacia do Węgier, oddział im. Jovana Ševicia serbskich czetników, bułgarski Prawosławny Świt, Batalion Zaria utworzony przez narodowych bolszewików, Unite Continentale francuskich i serbskich faszystów, wchodzących w skład Batalionu Prizrak, czy Kompanię Rusicz faszystów rosyjskich. Kiedy jednak to przestało wystarczać, „separatystyczną” armię przed klęską musiały ratować już regularne jednostki wojsk rosyjskich – przede wszystkim był to specnaz GRU oraz oddziały powietrznodesantowe, czyli dwie formacje, którymi gen. Gierasimow może dysponować w trakcie „pokoju”.


Rosja na Krymie i w Donbasie w swoim mniemaniu kopiuje więc to, co wg niej robili Amerykanie przez ostatnie 20 lat, tj. doprowadzają do kryzysu przy pomocy miejscowych, marginalnych grupek swoich zwolenników, oraz przy wykorzystaniu potężnej machiny propagandowej, następnie – wciąż nieoficjalnie - wspierają zbrojnie swych popleczników, by za ich pośrednictwem, i poprzez marionetkowe niby-państwa, przejąć kontrolę nad cudzym terytorium.


Rosja na wojnie – Ukraina, Syria, Europa
Biorąc pod uwagę ten sposób rozumienia współczesnej wojny, jaki przedstawił Gierasimow, widać wyraźnie, że Rosja zupełnie inaczej postrzega konflikt na Ukrainie, niż Zachód. Dla Zachodu (m.in. USA, UE) jest to konflikt między dwoma suwerennymi państwami, w którym Zachód próbuje odgrywać rolę mediatora, a podejmowane przez niego działania, jak sankcje ekonomiczne wobec Rosji, mają służyć temu, by zmusić ją do „deeskalacji” konfliktu i zaakceptowania negocjacji dyplomatycznych jako właściwego sposobu jego rozwiązania. Z rosyjskiego punktu widzenia Ukraina (czyli Mała Rosja) nie jest żadnym partnerem do rozmów, tylko sztucznie wydzielonym terytorium rosyjskim, które powinno zostać włączone z powrotem do Wielkiej Rosji. Na przeszkodzie temu stanęły sponsorowane przez Zachód siły opozycji ukraińskiej, konieczna była więc bezpośrednia interwencja Rosji dla obrony jej terytorium. Wówczas Zachód dokonał „eskalacji” konfliktu poprzez wspieranie antyrosyjskiego reżimu w Kijowie oraz politykę sankcji politycznych i ekonomicznych. Dla Rosji jest to więc wojna z Zachodem, któremu podlega marionetkowy rząd ukraiński – a skoro Zachód udaje, że nie ma nic wspólnego z proeuropejskimi Ukraińcami, to Rosja udaje, że nie ma nic wspólnego z separatystami.


Także zaskakujący dla Zachodu ruch Rosji, by pod pretekstem walki z Państwem Islamskim wesprzeć militarnie (i w sojuszu z Iranem) słabnący reżim Assada w Syrii, wpisuje się w tę logikę. Dla Rosji jest to po prostu inny „front” wojny z Zachodem, a jej działania prawdopodobnie mają na celu osłabienie Unii Europejskiej poprzez zaangażowanie jej sił i skoncentrowanie uwagi na mającej drugorzędne znaczenie Syrii oraz ISIS, a nie na Ukrainie, bez której Rosja nigdy nie odzyska statusu imperium. W ten sam sposób rozgrywana jest też przez Rosję kwestia uchodźców – jako kolejna okazja do rozbijania spójności i paraliżowania UE.


Europa
W polityce amerykańskiej kluczową rolę w Europie i na obszarze śródziemnomorskim (obejmującym m.in. północną Afrykę czy Syrię) odgrywa - lub powinna odgrywać - Unia Europejska. Stanowi to odejście od polityki z czasów prezydentury Busha, który z UE za bardzo się nie liczył i uważał, że USA są w stanie działać samodzielnie w każdym miejscu na świecie. Okazało się to być bardzo kosztowne dla Stanów Zjednoczonych, stąd też za prezydentury Obamy dokonano zmiany tego podejścia – dla USA priorytetem stał się obszar Azji i Pacyfiku, a najważniejszym zagrożeniem zaś rosnąca potęga Chin. Nie chcąc jednak porzucać Europy i Bliskiego Wschodu, ale i nie mogąc przeznaczać dla niego wielu zasobów, koniecznością stało się oddanie odpowiedzialności za ten teren „lokalnemu” sojusznikowi, czyli Unii Europejskiej. Stąd też poparcie USA dla wzmocnienia Unii oraz bardziej partnerskie jej traktowanie. Z kolei wszelkie ruchy osłabiające UE, zwłaszcza ze strony eurosceptycznych rządów państw członkowskich, są przyjmowane przez Amerykanów bardzo negatywnie. Jest to też powód, dla którego PiS-owska próba zacieśnienia relacji z USA okazała się zupełną mrzonką, a konfrontacyjny kurs wobec UE spotkał się ze zdecydowaną reakcją polityków amerykańskich. By relacje mogły być partnerskie, to jej strony muszą być sobie mniej więcej równe – z tego powodu Polska nie jest i nigdy nie będzie partnerem dla USA, może nim być tylko UE (i Polska jako jej część).


Rosjanie zdają sobie sprawę z tego, że USA jest bardzo niechętne angażowaniu się w sprawy europejskie i oddają w tym względzie inicjatywę Unii. Tak też było w przypadku konfliktu na Ukrainie, gdzie główną rolę w wysiłkach dyplomatycznych pełniła UE, początkowo reprezentowana głównie przez ministrów spraw zagranicznych Trójkąta Weimarskiego (Niemcy – Francja – Polska), a po wyeliminowaniu z polityki Radka Sikorskiego, przede wszystkim przez kanclerz Niemiec, Angelę Merkel. USA jedynie wspierały i koordynowały swoje działania z UE. Tym samym to Unia stała się głównym przeciwnikiem Rosji w konflikcie ukraińskim, a jej osłabienie (a najlepiej rozpad) priorytetowym celem, którego osiągnięcie może w przyszłości umożliwić opanowanie Ukrainy. Z tego powodu Rosja od 2014 r. podjęła szereg działań – politycznych, dyplomatycznych i ekonomicznych, skierowanych przeciw UE, poszczególnym państwom członkowskim, partiom czy nawet osobom, opowiadającym się za silną Unią. Biorąc pod uwagę to, że w rosyjskiej doktrynie wojskowej tego typu środki stanowią element prowadzenia działań wojennych, to można uznać, że Rosja już drugi rok prowadzi wojnę z Unią Europejską, której ta dopiero zaczyna być świadoma.

Źródła (podlinkowane) :
Bartles Charles K., Getting Gerasimov Right, Military Review, January – February 2016

Darczewska Jolanta, Wojna informacyjna z Zachodem. Nowe wyzwanie?, Przegląd Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Wojna hybrydowa – wydanie specjalne, 2015

Mezzofiore Gianluca, Ukraine Crisis: Who Are the Russian Neo-Nazi Groups Fighting with Separatists?, International Business Times, 2014

Wojnowski Michał, Aleksandr Dugin a resorty siłowe Federacji Rosyjskiej. Przyczynek do badań nad wykorzystaniem geopolityki przez cywilne i wojskowe służby specjalne we współczesnej Rosji, Przegląd Bezpieczeństwa Wewnętrznego 10/14, 2014

Wojnowski Michał, Terroryzm w służbie geopolityki. Konflikt rosyjsko-ukraiński jako przykład realizacji doktryny geopolitycznej Aleksandra Dugina i koncepcji „wojny buntowniczej” Jewgienija Messnera, Przegląd Bezpieczeństwa Wewnętrznego 11/14, 2014

Wojnowski Michał, „Zarządzanie refleksyjne” jako paradygmat rosyjskich operacji informacyjno-psychologicznych w XXI w., Przegląd Bezpieczeństwa Wewnętrznego 12/15, 2015

Wojnowski Michał, Koncepcja „wojny nowej generacji” w ujęciu strategów Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej, Przegląd Bezpieczeństwa Wewnętrznego 13/15, 2015

Wojnowski Michał, Mit „wojny hybrydowej”. Konflikt na terenie państwa ukraińskiego w świetle rosyjskiej myśli wojskowej XIX-XXI wieku, Przegląd Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Wojna hybrydowa – wydanie specjalne, 2015