piątek, 18 listopada 2016

Czarna Międzynarodówka cz. V(a) - Nacjonalizm po polsku



NACJONALIZM PO POLSKU (do 1945)

W Polsce ostatnie 100 lat postrzegane jest mniej więcej tak: po odzyskaniu niepodległości w 1918 r. rządził Piłsudski, Polacy wielkimi patriotami byli, kraj był mlekiem i miodem płynący. Potem wybuchła wojna i wszystko zniszczyła. Patrioci wstąpili do AK, walczyli z Hitlerem, ale potem przyszli Sowieci i sprowadzili do Polski komunistów, którzy się z akowcami rozprawili. Komuniści rządzili niepodzielnie do 1980 r., kiedy powstała Solidarność. Dla jej zwalczenia Jaruzelski wprowadził stan wojenny, co pozwoliło zachować władzę parę lat dłużej. W 1989 r. jednak komuna była już za słaba, przy Okrągłym Stole poddała się i przegrała wybory. Wszystko zaczęło się od nowa, utworzona została III RP, powstały różne, nowe partie, które walczą ze sobą w kolejnych, demokratycznych wyborach. Dla niektórych znów jest świetnie, dla niektórych nie.

Piłsudski – wojna – komunizm – demokracja. Proste.

Tyle, że im bardziej zgłębić się w to, co faktycznie się pod tym schematem kryje, to nic nie jest wówczas takie proste, a bardziej to przypomina jeden ciąg, niż oddzielne, niemające nic ze sobą wspólnego etapy. Postaram się to (rozwlekle, ale i tak skrótowo) opisać, gdyż bez tego nie da się właściwie zrozumieć obrazu współczesnej, polskiej polityki. Większości źródeł podawać nie będę - jest to ogólna historia Polski, Google powinien wystarczyć.

II RP

Odzyskanie niepodległości w 1918 r. Polska zawdzięcza w dużej mierze lewicy. Piłsudski był jednym z przywódców Polskiej Partii Socjalistycznej (i do tego właściwie terrorystą – albo bojownikiem o wolność, zależnie od punktu widzenia). Nie znaczy to, że w Polsce prawica była słaba – wręcz przeciwnie, była bardzo silna i popularna. Tyle, że wykazała się kompletnym brakiem wyczucia sytuacji i postawiła na złego konia, czyli na Rosję. Roman Dmowski, przywódca Narodowej Demokracji (endecji), deputowany do rosyjskiej Dumy i członek organizacji pansłowiańskich, uznał, że głównym wrogiem Polski są Niemcy, więc droga do niepodległości wiedzie poprzez współpracę z Rosją. Piłsudski z kolei prawidłowo przewidział, że Niemcy pokonają Rosję – i dlatego z nimi początkowo współpracował – po czym sami z kolei zostaną pobici przez aliantów.

Piłsudski z Dmowskim niezbyt się lubili, a konflikt między ich zwolennikami był głównym wyznacznikiem polityki polskiej w II RP. Konflikt ten zresztą przyjmował nierzadko brutalne formy, np. pierwszy polski prezydent Gabriel Narutowicz był związany z Piłsudskim i lewicą, a jego morderca – Eligiusz Niewiadomski – z kolei był nacjonalistą.

Poglądy Dmowskiego można zaliczyć do klasyki nacjonalizmu, które można skrótowo zawrzeć w stwierdzeniu „Polska dla Polaków (katolików)”. Pozostałe narodowości, których w II RP nie brakowało, miały się zasymilować (zwłaszcza Ukraińcy), bądź się wynieść – tu wskazywano szczególnie na Żydów. To właśnie wpływy żydowskie miały być szczególnie szkodliwe dla Polaków, mieli więc oni podlegać odrębnym, dyskryminacyjnym prawom (np. poprzez ograniczenie dostępu do edukacji i stanowisk publicznych). Dmowski z czasem zwrócił się w stronę faszyzmu, stawiając za wzór do naśladowania Benito Mussoliniego.


(salut rzymski na pogrzebie Romana Dmowskiego w wykonaniu członków Stronnictwa Narodowego, 1939 r.)

Jeden z głównych ideologów polskiego nacjonalizmu był Feliks Koneczny, który twierdził na przykład, że nie ma czegoś takiego, jak naród ukraiński, a ich poczucie narodowe nazywał „ukrainizmem”. Natomiast Żydzi przez swoją koncentrację na sprawach ekonomicznych, brak patriotyzmu i pacyfizm mieli nie być zdolni do posiadania i utrzymania własnego państwa, muszą więc żyć w rozproszeniu w cudzych krajach. Socjalizm także miał być wytworem kultury żydowskiej.

Piłsudski początkowo był zwolennikiem federalizmu, tj. współistnienia na równych prawach wielu narodowości i kultur na obszarze dawnej Rzeczpospolitej, gdyż tylko taka federacja miała być zdolna do przeciwstawienia się Rosji. Z tego też powodu początkowo zawarł sojusz z Ukraińcami Semena Petlury, który wsparł Polskę w trakcie wojny z bolszewikami. Później jednak Piłsudski wycofał się z tego sojuszu (albo mówiąc wprost – zdradził), dzieląc Ukrainę między Polskę a ZSRR. Z drugiej strony nie podjęto jakichś zdecydowanych prób asymilacji Ukraińców, jak to postulowali endecy (nie mówiąc już o brutalnej pacyfikacji, jaką przeprowadzili Sowieci na wschodniej Ukrainie). Było to chyba najgłupsze z możliwych działań, gdyż z jednej strony Polacy prześladowali Ukraińców na tyle bardzo, by zrobić sobie z nich wrogów, ale też nie na tyle mocno, by ich sobie podporządkować.

W maju 1926 r. Piłsudski doprowadził do zamachu na demokratyczne władze w Polsce. On sam nie chciał użycia siły, sądząc, że jego autorytet wystarczy do przejęcia władzy. Kiedy jednak legalny rząd stawił opór (po jego stronie opowiedzieli się m.in. generałowie Rozwadowski, Sikorski i Anders), wycofał się, a przewrotem pokierował gen. Orlicz-Dreszer oraz pułkownik Beck. Ostatecznie rząd poddał się, nie chcąc ryzykować wojny domowej i inwazji radzieckiej. Dla zapewnienia sobie poparcia Piłsudski utworzył niby apolityczne ugrupowanie, nazwane później „sanacją”. Faktycznie była to po prostu partia władzy, z typowym uzależnieniem od woli wodza oraz wszechobecną korupcją. Umacniając swoje rządy, sanacja prześladowała inne partie i polityków, zarówno komunistów, socjalistów (którzy bardzo żałowali udzielenia poparcia Piłsudskiemu w jego zamachu), ludowców, jak i endeków. W 1928 r., zdegradowany wcześniej do stopnia szeregowca, Rozwadowski został przypuszczalnie otruty, zaś Sikorskiego pozbawiono wszelkich stanowisk (odmówiono mu tego nawet w trakcie kampanii wrześniowej).

Po przewrocie majowym, Dmowski utworzył tzw. Obóz Wielkiej Polski, który w założeniu miał zjednoczyć wszystkie ugrupowania narodowe. W jej skład weszła jednak przede wszystkim partia Dmowskiego, tj. Stronnictwo Narodowe (SN) oraz organizacja akademicka Młodzież Wszechpolska, będąca właściwie endecką młodzieżówką. W 1933 r. OWP został przez sanację zdelegalizowany. W latach 30-tych doszło też do wewnętrznych konfliktów w SN między „starymi” działaczami, chcącymi zachować ustrój demokratyczny, a „młodymi” ekstremistami, dążącymi do obalenia demokracji i utworzenia państwa narodowo-katolickiego (wśród tych ostatnich był m.in. Jędrzej Giertych). Konflikt ten doprowadził do rozłamów, w wyniku których w 1933 r. wyłonił się Związek Młodych Narodowców (ZMN), a w 1934 r. Obóz Narodowo Radykalny (ONR).

ZMN nawiązał współpracę z sanacją w ramach tzw. Obozu Zjednoczenia Narodowego (OZN), ugrupowania stanowiącego zaplecze polityczne marszałka Rydza-Śmigłego, utworzonego po śmierci Piłsudskiego. Doprowadziło to do „skrętu w prawo” obozu sanacyjnego. Wśród postulatów ZMN było m.in. przekształcenie Polski w mocarstwo poprzez przesunięcie granic na zachód (!) oraz polonizacja Kresów. Innym postulatem programowym było też „wydatne zmniejszenie liczby Żydów w Polsce”, jako „elementu obcego” wobec narodu polskiego.

ONR utworzyli młodsi, radykalni działacze rozwiązanego OWP (m.in. Jan Mosdorf), i został równie szybko zdelegalizowany przez sanację. ONR kontynuował nielegalnie działalność, lecz już w 1935 r. rozpadł się na dwie grupy – Ruch Narodowo-Radykalny „Falanga” oraz ONR ABC (nazwany tak nieoficjalnie od nazwy pisma „ABC”). RNR Falanga, na które czele stał Bolesław Piasecki, była ugrupowaniem już otwarcie faszystowskim i antysemickim (jakkolwiek także antyniemieckim). Nazwa zresztą nawiązywała do hiszpańskiej Falangi, faszystowskiej partii generała Franco. W 1937 r. Falanga zaczęła współpracować z sanacyjnym OZN i zajęła kierownicze stanowiska w jego organizacji młodzieżowej.

Inną, oryginalną, ale i marginalną odmianą polskiego nacjonalizmu, był ruch słowiański związany z pismem „Zadruga” (stąd też nazywany „zadrugizmem”), którego głównym ideologiem był Jan Stachniuk. Wg niego drogą do wielkości narodu polskiego było wprowadzenie ustroju totalitarnego na wzór radziecki, ale przy zmianie kultury Polaków na czysto narodową i słowiańską. Oznaczać to miało „odkatoliczenie” Polski, gdyż chrześcijaństwo miało być przyczyną upadku i podziału pierwotnych Słowian. Z czasem zadrugizm zaczął też nabierać wątków neopogańskich, pansłowiańskich, antyniemieckich i antysemickich. Za najbliższą ideologicznie formację polityczną Stachniuk uważał faszystowską Falangę, jakkolwiek z zastrzeżeniem do jej stosunku do katolicyzmu. W pewnym stopniu zadrugizm był odpowiednikiem równie totalitarnego i neopogańskiego nazizmu niemieckiego, tyle, że zastępował rasę aryjską wielką wspólnotą słowiańską. Ideologia ta nie wywarła istotnego wpływu na politykę kraju, pozostawiła po sobie natomiast symbol Toporła (skrzyżowanie topora i orła), wykorzystywanego przez współczesnych nacjonalistów słowiańskich.

Inną, szczególną partią okresu międzywojennego, była Komunistyczna Partia Polski, będącą przedstawicielem Międzynarodówki Komunistycznej na terenie Polski. Została zdelegalizowana w 1919 r. ze względu na udział jej działaczy w wojnie polsko-bolszewickiej po stronie Sowietów. Po 1920 r. wielu jej działaczy znajdowało się więc albo w polskich więzieniach (m.in. Władysław Gomułka i Bolesław Bierut), albo za granicą. Ci, którzy znaleźli się w ZSRR, zostali wymordowani przez Stalina w 1938 r. w ramach wielkiej czystki, zaś samą partię rozwiązano.

Kolejną, nielegalną partią działającą na terenie II RP, była Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), dążącą do utworzenia niepodległego państwa ukraińskiego. Prowadziła ona ograniczoną działalność terrorystyczną, wymierzoną w rządy sanacji. Po wybuchu wojny niewielka część Ukraińców z OUN podjęła współpracę z Niemcami, większość jednak – pod przywództwem Stepana Bandery – utworzyła Ukraińską Powstańczą Armię (UPA), zdecydowaną na walkę z ZSRR, ale niekoniecznie u boku Niemiec, które wcale nie miały zamiaru pozwalać na utworzenie niepodległej Ukrainy. W Polsce UPA jest znane głównie ze względu na rzeź wołyńską w 1943 r. (która była typowym skutkiem ideologii narodowej, w tym przypadku ukraińskiej). Z kolei na Ukrainie UPA kojarzona jest przede wszystkim jako patriotyczna partyzantka walcząca ze Związkiem Radzieckim o niepodległość kraju.

Po śmierci Piłsudskiego w 1935 r. rozpoczęła się walka o władzę w obozie sanacyjnym, zakończona uformowaniem się triumwiratu złożonego z marszałka Rydza-Śmigłego, ministra Becka i prezydenta Mościckiego. Klęska wrześniowa, za którą winą obciążono sanację, doprowadziła jednak do jej upadku. Rydz-Śmigły i Beck trafili do Rumunii, a uformowany nowy rząd Sikorskiego nie palił się do tego, by wyciągać ręce do swych dotychczasowych politycznych oponentów. Co więcej, oficerowie związani z sanacją, którym udało się uciec na Zachód, zostali z pomocą aliantów aresztowani - pozwolono im wrócić do służby dopiero w 1942 r. Sam Rydz-Śmigły w 1941 r. prawdopodobnie chciał nawiązać współpracę z Niemcami i w tym celu powrócił potajemnie do Polski. Został jednak przechwycony przez ZWZ-AK, która wydała na niego wyrok śmierci. Marszałek zmarł zapewne w areszcie w 1942 r. (oficjalnie w 1941 r. na atak serca).

II Wojna Światowa

W trakcie okupacji niemieckiej, po upadku sanacji, powstały nowe, podziemne struktury mające na celu dalszą walkę z Niemcami. Na współpracę z hitlerowcami zdecydowała się tylko część członków Falangi, tworząc tzw. Narodową Organizację Radykalną. Funkcjonowała ona jedynie do 1940 r., kiedy po wprowadzeniu cywilnej administracji w Generalnym Gubernatorstwie Hitler uznał, że nie będzie korzystał z pomocy Polaków.

W listopadzie 1939 r. Sikorski powołał Związek Walki Zbrojnej (ZWZ), w 1942 r. przemianowany na Armię Krajową (AK). Dawne partie opozycyjne – PPS (socjaliści), Stronnictwo Ludowe (ludowcy), Stronnictwo Pracy (chadecy) i Stronnictwo Narodowe (narodowcy) – utworzyły Główny Komitet Polityczny, który miał stanowić bazę polityczną państwa podziemnego oraz ZWZ-AK. Większość tych ugrupowań utworzyło własne siły zbrojne, które dopiero z czasem były włączane w skład Armii Krajowej. Były to więc: Gwardia Ludowa Wolność Równość Niepodległość (podlegająca PPS), Bataliony Chłopskie (zależne od SL) oraz Narodowa Organizacja Wojskowa (utworzona przez SN). Ponadto pozostałości Falangi stworzyły własną, niewielką partyzantkę, tzw. Konfederację Narodu (włączoną do AK w 1943 r.), zaś ONR ABC utworzyło tzw. Związek Jaszczurczy. W 1942 r. nastąpił rozłam w NOW, z którego część przeszła do AK, pozostali jednak nie chcieli takiej współpracy i razem ze Związkiem Jaszczurczym utworzyli Narodowe Siły Zbrojne (NSZ). Było to efektem sprzeciwu Stronnictwa Narodowego wobec polityki rządu Sikorskiego, który zawarł porozumienie ze Związkiem Radzieckim.

NSZ, w przeciwieństwie do AK, nie chciał nawiązywać współpracy z ZSRR i nastawiał się na walkę zbrojną przede wszystkim z komunistami, a nie z Niemcami. Przy czym za komunistyczne uznawano także oddziały Gwardii Ludowej WRN, wchodzącej w skład AK. Na swym koncie NSZ miał też mordowanie ludności ukraińskiej oraz żydowskiej, choć nie na masową skalę. W 1943 r. oddziały NSZ zaczęły zawierać lokalne porozumienia z Niemcami w kwestii zwalczania partyzantki komunistycznej. Później, ze względu na postępy Armii Radzieckiej, oddziały te przemieściły się na zachód, ostatecznie największa ich jednostka, tzw. Brygada Świętokrzyska – z pomocą Niemców – trafiła na poligon Wehrmachtu w Czechach, a następnie do amerykańskiej strefy okupacyjnej.

Po inwazji Niemiec na ZSRR w 1941 r., ocaleli ze stalinowskiej wielkiej czystki nieliczni komuniści polscy również zaczęli tworzyć własne, podziemne struktury. Rezygnując ze skompromitowanego szyldu KPP, przyjęli nazwę Polskiej Partii Robotniczej (PPR), zaś dla tworzonych oddziałów partyzanckich przywłaszczyli sobie od socjalistów nazwę Gwardii Ludowej (później została ona przemianowana na Armię Ludową). Ze względu na problemy z komunikacją ze Związkiem Radzieckim, komuniści polscy byli dość niezależni w swoich decyzjach i działaniach. Oczywiście, nie podobało się to w ZSRR, skąd przerzucani byli pierwsi przywódcy PPR, których jednak żywot z przyczyn różnych okazywał się krótki. Ostatecznie pierwszym sekretarzem PPR został Władysław Gomułka, który za główny cel uważał walkę z Niemcami, nawet w porozumieniu z AK, a dopiero potem zdobycie poparcia społecznego dla programu komunistycznego. Doprowadziło to do konfliktu z grupą proradzieckich komunistów, jak Bolesław Bierut, którzy za najważniejsze uważali wkroczenie Armii Radzieckiej do Polski i przejęcie przy jej pomocy władzy. Różnice poglądów między „narodowymi” a „stalinowskimi” komunistami doprowadziły nawet do tego, że przerzucane na teren Polski oddziały partyzanckie, utworzone na terenach zajętych przez ZSRR, nie tylko nie podporządkowywały się lokalnemu dowództwu AL, ale również miały za zadanie przejąć nad nią kontrolę. Konflikt ten przeniósł się również na okres po II wojnie światowej, w istotny sposób wpływając na przebieg późniejszych wydarzeń w Polsce.

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Hollywood prawdę ci powie

Dawno nie pisałem, a trzeba by się trochę "rozgrzać" przed nowym sezonem. Ze względu jednak na to, że (jeszcze) są wakacje, to będzie temat nieco lżejszy - a mianowicie, czy mamy do czynienia z końcem świata. Może trochę przesadziłem... czy mamy do czynienia z końcem świata zachodniego?

Pewien pomysł przyszedł mi do głowy po zasłyszeniu kiedyś tam, w jakimś programie dokumentalnym o Koloseum i gladiatorach, że pod koniec istnienia Imperium Rzymskiego walk było coraz mniej, umiejętności gladiatorów były mizerne i ogólnie była to nędza w porównaniu z okresem świetności. W końcu przyszedł papież i zamknął cały interes, albo właściwie to, co z niego zostało. Główna idea była jednak taka, że koniec imperium miał swoje odbicie w upadku ówczesnego centrum rozrywki, jakim było Koloseum.

Potem zacząłem się zastanawiać, czy taką analogiczną rolę spełniają współcześnie Stany Zjednoczone i Hollywood. Oczywiście, USA to imperium innego rodzaju, a krew w Hollywood jest tylko barwnikiem, ale mimo wszystko spore podobieństwo pozostaje. Hollywood chyba nic nie przebija pod względem wpływu kulturowego na świecie - nawet, jeśli to "tylko" kultura masowa. Zresztą - walki gladiatorów w Koloseum były widowiskiem także przeznaczonym dla rzymskich mas.

Może by więc ocenić kondycję USA patrząc na to, co się dzieje z Hollywood? Czy ewentualny upadek "przemysłu filmowego" będzie towarzyszył załamaniu się potęgi Ameryki? Niektórzy twierdzą, że ten upadek ma już miejsce, zaraz przyjdą Chińczyki i nas zjedzą.

Nie jest to oczywiście zadanie proste. Ciężko ocenić, czy filmy kręcone w Hollywood są coraz lepsze, gorsze czy też może takie same, jak były kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu. Pytanie "opinii publicznej" (np. patrząc na oceny na filmwebie) nie ma sensu, bo ta pamięta przede wszystkim najnowsze "hity", którym zawyża oceny (myląc jakość z popularnością) i nijak nie odniesie się do filmów np. z 1966 roku ("The Russians are coming, the Russians are coming"...). Takie filmy ocenić mogą najwyżej "koneserzy", a ci mogą mieć niszowe, nietypowe podejście, nie przystające do kultury masowej. Komuś może się podobać "Saga Zmierzch", a kto inny wydłubie sobie oczy i odetnie uszy, byleby skrócić swoje cierpienia (tak, ja jestem w tej drugiej grupie).

Spróbowałem więc podejść do tego od drugiej strony - skoro nie można ocenić wszystkich i jednakowo, to wybrałem tylko te, które w danym roku uzyskały nominację do Oskara na najlepszy film. I to też nie wszystkie, bo różna ich liczba była, tylko dokładnie trzy, o największym budżecie, i tylko amerykańskie, bo to ma dotyczyć Hollywood. Następnie sumowałem ich budżety, korygowałem o wskaźnik inflacji, by dane z różnych lat były porównywalne i można dzięki temu zobaczyć, ile w Hollywood wydano na trzy najlepsze i najdroższe filmy. Pewnie, jakiś w tym błąd jest, bo kasa nie równa się arcydzieło, ale może w miarę dobrze pokazywać skłonność producentów filmowych do inwestowania w filmy (o podobnej jakości), a to już jest jakiś wskaźnik kondycji przemysłu filmowego.

Na poniższym wykresie pokazuję, jak się kształtował ten poziom w latach 1951 - 2014. Jest to średnia ruchoma z 3 lat, żeby wygładzić linie i pokazać samą tendencję. Do tego jest jeszcze ona cofnięta od 2 lata, np. dane z 2015 r. są pokazane w roku 2013 - wynika to z tego, że w 2015 nominację do Oskara dostały filmy mające premierę w 2014 r., a kręcone (i finansowane) zazwyczaj w roku 2013. Dla porównania wstawiłem też wskaźnik dla 3 najbardziej dochodowych filmów - tutaj też jest średnia ruchoma, ale z przesunięciem już tylko o rok, gdyż dochód uzyskiwano po premierze filmu.

Jak widać, obie linie są dość zbieżne, tj. zwiększonym budżetom towarzyszyły większe dochody z filmów (za wyjątkiem lat 70-tych). Jeśli jest to więc wskaźnik kondycji Hollywood, to można powiedzieć, że pierwszy okres świetności trwał do końca lat 60-tych (punkt szczytowy wyznacza ówczesna superprodukcja - "Cleopatra" z 1963 r., która, uwzględniając inflację, jest najdroższym filmem w historii). Od roku 1970 na filmy wydaje się jednak coraz mniej, lata 70-te i 80-te to słabszy okres przemysłu filmowego. Chociaż wyprodukowano wówczas względnie tanio kilka klasyków pop-kultury, jak "Egzorcysta", "Szczęki" i "Gwiezdne Wojny", które przyniosły za to bardzo duże dochody. Lata 90-te do przełomu wieków to ponownie dobry czas dla Hollywood, z ciągle rosnącymi budżetami i dochodami - punkty szczytowe wyznaczają takie produkcje, jak "Titanic" i "Władca Pierścieni". Potem nastąpiło pierwsze, głębokie "tąpnięcie" (l. 2003 - 2005), przerwane jeszcze krótkim okresem drogich produkcji, spośród których wyróżniał się "Avatar" (niemalże tak samo drogi, co "Cleopatra"), po czym od 2011 r. znów Hollywood jest w dołku i trudno powiedzieć, czy to już koniec jego kłopotów. Być może najgorsze ma za sobą, ale możliwe też, że nie wróci już na wcześniejszy poziom.

Teraz popatrzmy na kondycję USA, do opisania której użyję najpopularniejszej, jakkolwiek niedoskonałej miary, jaką jest PKB. Poniżej wykres ze wskaźnikiem zmiany PKB (rok do roku) wraz z nałożoną na to średnią ruchomą z 5 okresów dla wygładzenia linii. Ogólna tendencja jest taka, że USA rozwijają się coraz wolniej, zwłaszcza po roku 1970. Często okres do 1970 r. określa się zresztą mianem "złotego wieku kapitalizmu". W 1970 r. nastąpił pierwszy poważny kryzys, związany z ratowaniem budżetu po wojnie wietnamskiej. Wówczas prezydent Nixon odszedł też od tzw. systemu Bretton Woods, w którym dolar był sztywno związany ze złotem i stanowił światową walutę rezerwową. Do tego doszedł jeszcze kryzys naftowy z lat 1973-1975, gdy OPEC wkurzony na Izrael i USA gwałtownie podniósł ceny ropy. Potem było już niewiele lepiej. Od prezydentury Reagana, z kontynuacją za czasów Clintona, zaczęto deregulować gospodarkę, co na jakiś czas trochę pomogło, dopóki nie odbiło się to najpierw czkawką podczas kryzysu dotcomów, a potem doprowadziło do konkretnego załamania w 2008 r. Od tego czasu Obama coś próbuje na to zaradzić, ale efekty są raczej umiarkowane.

I na koniec nałożyłem na siebie średnie budżety filmowe Hollywood oraz PKB Stanów Zjednoczonych. Przy czym, żeby dopasować do siebie obie linie trendu, trzeba było wydzielić 2 okresy - do roku 1970, i po roku 1970. W pierwszym trend "hollywoodzki" odpowiada mniej więcej trendowi "gospodarczemu", tj. bieżaca sytuacja w kraju przekładała się od razu na sytuację w Hollywood. Po roku 1970 trend "hollywoodzki" zaczął reagować z ok. 2-3 letnim opóźnieniem na trend gospodarczy. Może wynika to ze zmiany charakteru finansowania produkcji filmowych - wcześniej wydawano na to środki z bieżących dochodów, potem produkcja filmowa stała się bardziej skomplikowaną i wieloletnią inwestycją, niż po prostu działalnością artystyczną.

Co właściwie więc można wyczytać z tych trendów? Po pierwsze, przemysł filmowy reaguje na to, w jakim stanie jest państwo (i jego gospodarka). Po drugie, pomimo powoli pogarszającej się koniunktury w USA, na produkcje filmowe wydaje się nadal bardzo dużo. Sytuacja na teraz jest więc może niezbyt dobra i bywało lepiej, ale absolutnego załamania jeszcze nie ma i trochę jeszcze brakuje do definitywnego zamknięcia Koloseum.

Nie zmienia to faktu, że w najbliższych latach może być gorzej. Zwłaszcza dwa zjawiska nie były dotąd wzięte pod uwagę, choć dla ich opisania mam tylko swoje subiektywne wrażenia.

Pierwsze zjawisko to wysyp remake'ów i reaktywacji serii filmowych z lat 80 i 90-tych, takich jak "Mad Max Fury", "Tron: Dziedzictwo", "Pamięć Absolutna", "RoboCop", "Terminator", "Dredd", "Wojownicze Żółwie Ninja", "Coś", "Dzień Niepodległości" czy "Ghostbusters". Niby pięknie, tylko taki recykling świadczy raczej o braku pomysłów w Hollywood. Ewentualnie pomysłów nie brak, tylko nikt nie chce ryzykować pieniędzmi na ich realizację, i przeznacza je robienie rzeczy, które już kiedyś się sprawdziły. To będzie działać na krótką metę, bo nie można bez końca recyklować tego, co było.

Drugie zjawisko, to produkcje telewizyjne, które już na równi konkurują z filmami pełnometrażowymi. Seriale na dłużej przyciągają widownię, mogą być bardziej dochodowe i jednocześnie tańsze w produkcji (choć np. jedna seria "Gry o Tron" kosztuje tyle, co najdroższe filmy Hollywood). Seriale przede wszystkim mają duży większy potencjał rozwojowy - poza rzadkimi wyjątkami (jak "Gwiezdne Wojny" czy "Star Trek"), film opowiada jedną, zamkniętą historię. Seriale mogą pokazywać całe światy, z licznymi odgałęziami, które można eksploatować (kontynuować fabułę, dodawać nowe wątki). Może więc nastąpi taki moment, gdy seriale ostatecznie zdetronizują hollywoodzkie filmy.

Podsumowując, żyjemy w ciekawych czasach, gdy właściwie nic nie jest do końca pewne, ani że będzie coraz lepiej, ani że będzie coraz gorzej. Żaden stan zawieszenia nie trwa jednak wiecznie, więc przyjdzie nam jeszcze zobaczyć, w którą stronę się to rozwinie.

wtorek, 14 czerwca 2016

Schumpeter i ekonomia ewolucyjna

Joseph Schumpeter to kolejna ciekawa i – niestety – traktowana raczej marginalnie postać w historii ekonomii. Być może wynika to z tego, że jest dość trudny do sklasyfikowania (a „prawdziwi” ekonomiści uwielbiają wszystko ładnie poszufladkowane i wyczyszczone ze wszystkiego, co nie jest „ekonomią”) i właściwie stanowi kategorię zupełnie oddzielną od innych. Czasami wrzuca się go do wora zwanego Austriacką Szkołą Historyczną, ale właściwie to tylko z tej tradycji się wywodzi, później zdecydowanie poszedł własną drogą, włączając wiedzę z innych dziedzin do swych własnych już przemyśleń. O jego oryginalności świadczy anegdota, którą opowiadał o sobie – że jego ambicją było zostać najlepszym kochankiem w Wiedniu, najlepszym jeźdźcem w Austrii oraz najlepszym ekonomistą na świecie, lecz niestety, osiągnął tylko dwa z założonych celów, a nigdy nie jeździł dobrze konno. Za życia był znany, lecz niekoniecznie bardzo uznany, co może wynikać z tego, że w momencie publikacji jego najważniejszych dzieł w języku angielskim, tj. w latach 30 i 40-tych XX wieku, nową gwiazdą ekonomii zostawał właśnie Keynes, który go całkowicie przyćmił. Kiedy i sam keynesizm został odsunięty w cień, a „na salony” powróciła ekonomia neoliberalna, Schumpeter już nie żył, przez co jest on obecnie jedynie wzmiankowany na marginesie „głównego nurtu”. Od lat 80-tych jednak jego idee powoli powracają dzięki wysiłkom paru twardych zawodników, którzy rozwijają jego pomysły (szczególnie w obszarze wpływu technologii na gospodarkę, gdzie klasyczna ekonomia leży i kwiczy).

Cóż takiego zrobił Schumpeter, że warto go trochę poznać? Przed nim gospodarka była uważana za doskonałą, statyczną, zrównoważoną konstrukcję, czasem tylko doświadczającą różnych perturbacji, wywołanych jakimiś zewnętrznymi czynnikami, np. katastrofą naturalną, wojną czy najgorszą zarazą ze wszystkich, czyli wtykaniem przez państwo swych brudnych paluchów w cudowne tryby ekonomicznego mechanizmu. Schumpeter, słusznie, uznał to za bardzo ładny, idealny obrazek, tyle, że nieprawdziwy i przeniósł z biologii na grunt ekonomii bardziej naturalistyczną ideę ewolucji. Gospodarka wg niego nie jest więc statyczna, lecz stanowi dynamiczny, ciągle zmieniający się (ewoluujący) system, do tego jeszcze stanowiący element wyższego systemu społecznego, gdzie ponadto znajdują się inne podsystemy – np. naukowy, rodzinny, czy instytucjonalny. I wszystkie te podsystemy na siebie wzajemnie oddziałują, co tworzy dość skomplikowany obraz wielu relacji i współzależności – np. z podsystemu naukowego płyną informacje nt. nowych wynalazków, które podsystem ekonomiczny zaczyna produkować, tworząc więcej bogactwa, co wpływa z kolei na życie poszczególnych ludzi i ich rodzin itd. itp. Ten proces oddziaływań i zmian jest ciągły, może być stabilny (bądź nie), ale z całą pewnością nie tworzy jakiejś idealnej równowagi i nie osiąga nigdy wyimaginowanego stanu doskonałego.

W samej gospodarce mechanizm ewolucyjny ma działać przede wszystkim poprzez nowe technologie i innowacje. W skrócie wyglądać to ma następująco – firmy sobie działają, coś tam produkują, jest fajnie. Pojawia się nowy przedsiębiorca, który ma zajebisty produkt albo pomysł, jak coś wyprodukować lepiej, niż inni. Bierze kredyt, otwiera firmę, produkuje lepiej od pozostałych, robi się zamieszanie w gospodarce, stare, nie potrafiące się dostosować firmy wylatują z rynku, pionier-monopolista zbiera ekstra kesz i spłaca kredyt. Ci, co przetrwają, uczą się nowych technologii, adaptują się i podciągają się do góry. Po pewnym czasie nowa technologia rozprzestrzenia się wszędzie i właściwie przestaje być już czymś nadzwyczajnym, powszechnieje, a wtedy wszystko wraca do w miarę stabilnej sytuacji, ale już z firmami efektywniejszymi i bardziej dochodowymi. Do momentu, aż nie pojawi się jakiś kolejny wariat z nowym pomysłem. Jest to taki sam mechanizm, jak w biologii ewolucyjnej – najlepiej przystosowani przetrwają i się rozmnażają, potem znów pojawia się mutacja, która okazuje się korzystna, rozpowszechnia się i tak w kółko bez końca. Sam proces eliminacji starych firm i struktur ekonomicznych oraz zastępowania je przez nowe i lepiej funkcjonujące, nazywa się twórczą destrukcją (creative destruction) – i właściwie jest to jedyne, co pakuje się ludziom do głów na standardowych wykładach z ekonomii.

Schumpeter kładł więc nacisk na to, że tym, co napędza zmiany ekonomiczne, są nowe technologie. To dzięki nim gospodarka nie wpada w stagnację, lecz się rozwija. Trzeba jednak podkreślić, że jest to jednak rozwój poprzez kolejne cykle wzrostu, kryzysu i spowolnienia – które wg Schumpetera są mimo wszystko czymś pozytywnym i w przeciwieństwie do takiego Marksa, nie widział w cyklicznych kryzysach drogi do światowej rewolucji i upadku kapitalizmu. Takie fale wzrostu (gdy pojawia się nowa, rewolucyjna technologia) i spadku (gdy potencjał technologii się wyczerpuje) trwają bardzo długo, nawet kilkadziesiąt lat, po drodze całkowicie transformując całe społeczeństwa – nie tylko gospodarki, ale także instytucje, prawo, naukę, kulturę oraz oczywiście prywatne życie ludzi. Kontynuatorzy Schumpetera, którzy swoją szkołę ekonomiczną nazywają neoschumpeteriańską albo ewolucyjną, wyróżnili jak dotąd 5 takich długich fal, począwszy od XVIII w., w oparciu o rewolucyjne technologie, które odmieniały całą epokę:

I fala „angielska rewolucja przemysłowa” – od 1771 r. (otwarcie pierwszej, mechanicznej przędzalni w Cromford w Anglii), kiedy kołem zamachowym gospodarki był przemysł tekstylny, a na rynku dominowały małe firmy rodzinne, operujące lokalnie, na niewielką skalę.
II fala „wiek pary i kolei żelaznej” – od 1829 r. (test pierwszej lokomotywy „Rocket”, Manchester, Anglia), nową, wysoką technologię stanowią silniki parowe, wykorzystywane na kolei i w żegludze parowej. Dzięki rozwijającej się sieci transportowej możliwa staje się sprzedaż na duże odległości, a to z kolei daje możliwości powstawania większych firm.
III fala „wiek stali, elektryczności i przemysłu ciężkiego” – od 1875 r. (budowa huty stali bessemerowskiej, Pittsburgh, USA), powstaje przemysł ciężki, zbrojeniowy czy chemiczny. Pojawiają się wielkie kartele i monopole, do zarządzania którymi potrzebna jest już wyspecjalizowana kadra specjalistów.
IV fala „wiek ropy, samochodów i produkcji masowej” – od 1908 r. (początek produkcji Forda T, Detroit, USA), następuje standaryzacja i umasowienie produkcji, najbardziej nowoczesny i dynamiczny staje się przemysł motoryzacyjny, lotniczy oraz petrochemiczny. Tworzą się wielkie, międzynarodowe koncerny, o hierarchicznej strukturze, z wieloma oddziałami.
V fala „wiek informacji i telekomunikacji” – od 1971 r. (pierwszy mikroprocesor Intel, USA), kiedy podstawą rozwoju stał się sektor IT (komputery, software, sieć). Firmy spłaszczają swoją strukturę, wiele podprocesów przekazują do innych firm (outsourcing), tworząc gęstą sieć powiązań.

Wg ewolucjonistów każda fala składa się z następujących faz:
Faza Wdarcia (Irruption) – w dojrzałym, ustabilizowanym systemie gospodarczym pojawia się „coś nowego”, jeszcze nie rozpoznane, młode firemki z nowymi, ciekawymi technologiami, które robią różne fajne tricki. Nowe firmy zaczynają działać w oparciu o zupełnie inną logikę, niż dotychczasowe i zaczyna się między nimi, a starymi molochami, konkurencja.
Faza Manii (Frenzy) – po pewnym czasie przychodzi jednak zrozumienie, że te nowe zabawki mają naprawdę ogromny potencjał rozwojowy i ludzie wpadają w szał. Zaczynają na maksa inwestować we wszystko, co się kojarzy z nową technologią, która dzięki potężnemu zastrzykowi pieniędzy zaczyna się bardzo szybko rozwijać i rozpowszechniać. Inwestorzy, którzy w szybkim tempie dorabiają się fortun, popadają jednak w szaleństwo, uważając, że tak będzie już zawsze i „nowa gospodarka” nie podlega już dotychczasowym prawidłom ekonomicznym - co się kończy bańką spekulacyjną, krachem i twardym powrotem do rzeczywistości.
Faza Synergii (Synergy) – recesja przynosi otrzeźwienie. Większość ludzi już wie, co jest grane z nowymi technologiami, ale widzi też już potrzebę wprowadzenia do nich porządku i organizacji. Stare instytucje, prawa zostają zmienione i dostosowane tak, by uwzględniały nową rzeczywistość. Odrzuca się „stare” konwencje i sposoby myślenia, nowe idee są przyjmowane jako „oczywiste” i „naturalne”. Dzięki osiągniętej harmonii między nową gospodarką a instytucjami, prawami i kulturą następuje okres stabilnego rozwoju.
Faza Dojrzałości (Maturity) – dotychczasowy sektor nowych technologii osiąga swoją dojrzałość, jego potencjał się wyczerpuje – wszystko, co miało być wynalezione i wyprodukowane, już zostało zrobione. Wszystko już wiadomo, nic nowego nas nie czeka, tłuszczyk rośnie, nuda. I wówczas gospodarka powoli popada w stagnację.

I wtedy wszystko zaczyna się od początku. Dodatkowo wyróżnia się taką niby-fazę dojrzewania (gestation) – oznacza to, że nowa technologia nie pojawia się nagle znikąd, tylko rozwija się bardzo powoli, gdzieś na marginesie ludzkiej uwagi, zapewne pośród paru nerdów, jeszcze w trakcie poprzedniej fali, gdy wciąż dominująca technologia jest w swej fazie dojrzałości. Bardzo dobrze te fazy widać na przykładzie technologii informatycznych. Pierwszy komputer zbudowano jeszcze w trakcie II wojny światowej, kiedy był po prostu maszyną do łamania szyfrów. Przez lata 40, 50 i 60-te bawiło się nimi paru świrów i mało kto przewidywał, że będą czymś więcej, niż tylko wyspecjalizowanymi zabawkami naukowców. Ówczesny szef IBM nawet stwierdził wprost, że światu wystarczy 5 komputerów. W latach 70-tych powstały jednak pierwsze mikroprocesory i komputery zaczęły powoli wchodzić do powszechniejszego użytku -  najpierw w wojsku (choćby internet wymyślono na jego potrzeby), potem także w sektorze prywatnym, co można nazwać właśnie okresem wdarcia. Lata 90-te były okresem szaleństwa, gdy tempo rozwoju było tak szybkie, że komputery i ich części wymieniane były co kilka miesięcy, jednocześnie zaś (pop)kultura zaczęła zapełniać się postaciami informatyków (aspołecznych nerdów/freaków/weirdów). Skończyło się to bańką spekulacyjną i tzw. krachem dotcomów w 2000 r. (nazwa wzięła się stąd, że wówczas inwestowano we wszystkie firmy, które miały w nazwie „.com”, nieważne, czym się zajmowały). Możliwe, że kolejny kryzys – finansowy w 2008 r., jest kontynuacją tego pierwszego, gdy nie wyciągnięto właściwych wniosków i nie narzucono ograniczeń na rynki finansowe, by nie szalały z durnymi inwestycjami. Obecnie mamy okres pełzającej recesjo-stagnacji, znajdując się gdzieś w trakcie fazy synergii. Trochę praw i instytucji zostało już dostosowane do tego, że żyjemy w zglobalizowanym świecie, połączonym jedną, wielką siecią, trochę jeszcze do zrobienia zostało (choćby to, że państwa narodowe pozostawione same sobie nie są w stanie kontrolować międzynarodowych korporacji, działających globalnie). Powoli też wyczerpuje się potencjał rozwojowy IT – nowe pomysły już nie są tak przełomowe, jak te sprzed 20 lat, i są na poziomie apek na telefon, które mają informować o promocjach w jakiejś sieci. Ale mamy też swoistą czkawkę, strach przed niewiadomym i próby powrotu do „starych, dobrych czasów”. Się nie da, można opóźniać, jak Japonia, kiedy dla zachowania pozycji samurajów zabroniła używania broni palnej i odizolowała się od Europy. Ale nic tego nie zatrzyma - i im wcześniej przyjdzie tego świadomość, tym lepiej.

Inną kwestią jest też to, co może być motorem wzrostu w następnej fali? Zapewne te technologie już istnieją, ale gdzieś wegetują i niewiele osób bierze je za coś ważnego. Czasem się wspomina, że następna fala ma być oparta na technologiach ekologicznych, czasami na nanotechnologii. Ciężko stwierdzić, gdyż trzymamy się jeszcze sposobu myślenia typowego dla obecnej fali i trudno jest przełamać jej schematy myślenia. Tak, jak ludziom wychowanym na IV fali społeczeństwa hierarchicznego trudno pojąć ludzi V-ej, sieciowej fali. Cóż, pożyjemy, zobaczymy.

poniedziałek, 30 maja 2016

Czarna Międzynarodówka cz. IV - Skrajna Prawica w Europie

EUROPEJSKA SKRAJNA PRAWICA

Rosja od wielu lat buduje swoją sieć wpływów wśród partii europejskich, koncentrując się przede wszystkim na sobie zbliżonych ideologicznie partiach faszystowskich, nacjonalistycznych czy eurosceptycznych, ale nie stroni także od kontaktów ze „zwykłymi” populistami. Wg raportu czeskich służb specjalnych za pomocą tych partii „Rosja buduje strukturę podobną do Międzynarodówki Komunistycznej”, której „konstrukcja opiera się na ekspansywnym euroazjatyzmie Aleksandra Dugina.” Sieć ta zyskała już zresztą nieoficjalne miano Czarnej Międzynarodówki.

Początkowo głównym motywem tej działalności było pozyskiwanie zagranicznych, „niezależnych obserwatorów” wyborów organizowanych m.in. w państwach nieuznawanych przez Zachód, a kontrolowanych przez Rosję (jak Naddniestrze, Południowa Osetia czy Abchazja). Owi obserwatorzy mieli potwierdzać, czy były one prawidłowe i demokratyczne – w zależności oczywiście od tego, czy ich wynik był dla Rosji korzystny czy nie. Takimi misjami obserwacyjnymi zajmowała się rosyjska organizacja CIS-EMO (Commonwealth of the Independent States - Election Monitoring Organization, czyli Wspólnota Niepodległych Państw – Organizacja Monitorowania Wyborów), na czele której (do 2013 r.) stał Aleksiej Koczetkow, były członek faszystowskiej Rosyjskiej Jedności Narodowej, prawdopodobnie zwerbowany przez rosyjskie służby specjalne. To, jak bardzo obiektywny był Koczetkow, świadczą jego publikacje, takie jak wydany po polsku „Euromajdan im. Stepana Bandery – od demokracji do dyktatury” (w wersji angielskiej zamieniono „Euromajdan Bandery” na bardziej przystępny dla Anglosasów tytuł „Neonaziści i Euromajdan”) czy „Południowa Osetia. Agresja zbrojna i wojna sił pokojowych. Historia, relacje świadków, konsekwencje dla świata”, napisana razem z Aleksiejem Martynowem i Mateuszem Piskorskim (o którym więcej napiszę w dalszej części).

Od czasu okupacji Krymu i wojny w Donbasie w 2014 r. kontakty te uległy intensyfikacji, a zwolennicy Rosji byli wykorzystywani do celów propagandowych, deklarując publicznie słuszność jej pretensji do terytorium ukraińskiego oraz krytykując USA i Unię Europejską za niesprawiedliwą politykę sankcji. Kolejnym krokiem stało się wykorzystywanie swych zwolenników do tworzenia konfliktów i rozsadzania od wewnątrz Unii Europejskiej, poprzez eskalowanie napięcia związanego z różnego rodzaju zagrożeniami – począwszy od kryzysu gospodarczego i  finansowego, odczuwalnego głównie w przyjaznych wobec Rosji krajach południa Europy, po kryzys uchodźczy, traktowanemu instrumentalnie do atakowania kanclerz Niemiec, Angeli Merkel.

Najbardziej ambitnym celem Rosji jest jednak doprowadzenie do zwycięstwa w wyborach (krajowych i europejskich) partii sobie przyjaznych, dzięki którym mogłaby wpływać na politykę Unii Europejskiej.  Dla jego osiągnięcia Rosja wykorzystuje własnych nacjonalistów (głównie z partii Rodina), którzy nawiązują kontakty ze swymi ideowymi odpowiednikami w innych państwach, a w przypadku osiągnięcia konkretnych korzyści, nie waha się też przed znaczącym dofinansowaniem takiego ugrupowania. Najczęstszą formą wsparcia jest jednak udostępnianie i poparcie ze strony potężnej, rosyjskiej machiny medialnej i propagandowej.

Skrajnie prawicowe czy populistyczne ugrupowania istnieją we wszystkich państwach europejskich. Większość z nich to organizacje niewielkie, marginalne i złożone z garstki ludzi, bez większego wpływu na politykę swego kraju. Ich żywot też zazwyczaj jest dość krótki. Przykładowo Partia Szwedów (Svenskarnas Parti) została rozwiązana z powodu braku członków oraz ogólnego poparcia w kraju (4189 głosów w wyborach w 2014 r.). W mrowiu tych efemerycznych organizacji wyróżnia się jednak kilka, którym udało się zdobyć na tyle znaczącą pozycję, by zaistnieć w głównym nurcie polityki. Są to przede wszystkim francuski Front Narodowy, Narodowodemokratyczna Partia Niemiec, Alternatywa dla Niemiec, PEGIDA, Austriacka Partia Wolnościowa, węgierski Jobbik oraz grecki Złoty Świt.

Front Narodowy (Front National) został założony w 1972 r. przez Jean-Marie Le Pena, który szefował ugrupowaniu do 2011 r., kiedy zastąpiła go córka – Marine Le Pen. FN jest partią nacjonalistyczną i konserwatywną, konsekwentnie przeciwną Unii Europejskiej, którą uważa za narzędzie zniewolenia niepodległych państw (czy „pudelka Stanów Zjednoczonych”) oraz przeciwstawiającą się emigrantom i muzułmanom przybywającym do Francji. Jean-Marie LePen jest postacią dość kontrowersyjną, m.in. ze względu na publiczną obronę marszałka Petaina oraz uznanie nazistowskich komór gazowych za „detal w historii II wojny światowej”. W odróżnieniu od ojca, którego usunęła z partii w 2015 r., Marine Le Pen próbuje przyjąć bardziej umiarkowaną pozycję, co zresztą przyniosło partii zwycięstwo w wyborach do parlamentu europejskiego w 2014 r. oraz w wyborach regionalnych w 2015 r. W polityce zagranicznej Front Narodowy utrzymuje stałe kontakty z rosyjskimi władzami i krytykuje nałożenie na nią sankcji za jej udział w konflikcie na Ukrainie, za które odpowiedzialne mają być z kolei Stany Zjednoczone. Aymeric Chauprade, jeden z liderów FN, który wziął udział w „referendum” na Krymie jako „niezależny obserwator”, otwarcie też stwierdził, że „Rosja stała się nadzieją dla świata w walce z nowym totalitaryzmem”. W listopadzie 2014 r. Front Narodowy otrzymał „pożyczkę” w wysokości 9 mln € z rosyjskiego banku powiązanego z FSB (łącznie FN miał otrzymać nawet 40 mln €), która miała być nagrodą za udzielenie poparcia dla aneksji Krymu przez Rosję.

Narodowodemokratyczna Partia Niemiec (Nationaldemokratische Partei Deutschlands) często jest określana jako największa istniejąca partia neonazistowska. Funkcjonuje od 1964 r., kiedy to zastąpiła wcześniejszą Niemiecką Partię Rzeszy, którą tworzyli głównie byli członkowie NSDAP. W swym programie odwołuje się do tradycji narodowosocjalistycznej, posługuje się hasłami rasistowskimi, antysemickimi, jest przeciwna Unii Europejskiej oraz NATO, dąży także do rewizji granic Niemiec, m.in. negując obecną granicę polsko-niemiecką. Kilkukrotnie podejmowana była próba delegalizacji NPD, ostatnia jednak upadła ze względu na to, że obciążający materiał dowodowy był dziełem członków partii współpracujących z niemieckimi służbami specjalnymi. W 2014 r. partia odniosła pierwszy sukces wyborczy, gdy do parlamentu europejskiego wybrany został Udo Voigt, były przewodniczący NPD.

Alternatywa dla Niemiec (Alternative für Deutschland) jest partią utworzoną w 2013 r. przez Bernda Lucke i początkowo prezentowała się jako umiarkowanie eurosceptyczna, tj. popierała członkostwo Niemiec w Unii Europejskiej, ale była przeciwna wspólnej walucie w jej obecnej formie oraz polityce ratowania banków przed upadkiem. W 2014 r. partia wprowadziła do parlamentu europejskiego 7 deputowanych, którzy przyłączyli się do frakcji konserwatystów, tworzonej głównie przez brytyjską Partię Konserwatywną oraz PiS. W lipcu 2015 władzę w partii przejęła Frauke Petry, która zmieniła kurs partii w stronę skrajnej prawicy, opierając swoją politykę na hasłach antyemigranckich, szczególnie atakując politykę Angeli Merkel. Lucke i 5 eurodeputowanych opuściło AfD w proteście przeciw „islamofobii oraz ksenofobii” oraz prorosyjskiemu i antyamerykańskiemu nastawieniu nowych władz partii. W lutym 2016 r. AfD nawiązała współpracę z Austriacką Partią Wolności, co spowodowało wydalenie pozostałych 2 eurodeputowanych z frakcji konserwatywnej - przyłączyli się oni do grupy Europa dla Wolności i Demokracji Bezpośredniej, tworzonej głównie przez brytyjską Partię Niepodległości (UKIP) Nigela Farage, jednego z najbardziej znanych krytyków UE. W marcu 2016 r. AfD odniosła znaczący sukces w lokalnych wyborach, stając się jedną z głównych partii opozycyjnych.

PEGIDA (Patriotische Europäer gegen die Islamisierung des Abendlandes), czyli Patriotyczni Europejczycy przeciw Islamizacji Zachodu, jest skrajnie prawicową organizacją, założoną w 2014 r., sprzeciwiającą się przyjmowaniu muzułmańskich emigrantów do Europy, którzy mają nie integrować się ze społeczeństwami zachodnimi. PEGIDA cieszy się największą popularnością we wschodnich landach Niemiec (b. NRD), w jej szeregach można znaleźć wielu zwolenników NPD, współpracuje też blisko z AfD.
[Na zdjęciu jeden z uczestników demonstracji PEGID-y, z hasłem „Putin! Pomóż nam, ratuj nas od skorumpowanego, antyludzkiego reżimu RFN oraz od Ameryki i Izraela!”]

Austriacka Partia Wolnościowa (Freiheitliche Partei Österreichs) powstała po II wojnie światowej, a wielu z jej członków stanowili byli austriaccy naziści - mimo to głosiła dość umiarkowany, liberalny program polityczny. Miała też marginalne znaczenie, zaś pozostałe austriackie partie raczej trzymały się od niej na dystans. Zmieniło się to w latach 80-tych, gdy na czele partii stanął Jörg Haider, który zmienił jej kurs na bardziej populistyczny, ksenofobiczny i antyunijny. Dzięki zwycięstwu w wyborach w 2000 r. FPÖ utworzyła rząd, ale jednocześnie Austria została na kilka miesięcy objęta sankcjami ze strony UE. W 2002 r. partia jednak straciła znaczną część głosów, a Haider opuścił jej szeregi. Nowym liderem został Heinz-Christian Strache, który odbudował znaczenie FPÖ. Podobnie, jak Marine LePen, Strache utrzymuje stałe i częste kontakty z przedstawicielami władz rosyjskich. W ostatnich wyborach prezydenckich w Austrii (22 maja 2016) kandydat FPÖ niemalże wygrał wybory, zyskując 49.7% głosów, co niewątpliwie jest efektem trwającego w tym kraju kryzysu emigracyjnego.

Jobbik, czyli Ruch na rzecz Lepszych Węgier (Jobbik Magyarországért Mozgalom), został założony w 2003 r. przez członków prawicowej, chrześcijańskiej organizacji młodzieżowej. Jej pierwszym szefem był Dávid Kovács, który jednak odszedł z partii w 2008 r. ze względu na jej związanie się z tzw. Gwardią Węgierską (Magyar Gárda). Gwardia Węgierska była paramilitarną organizacją, nawiązującą do tradycji Krzyżostrzałowców - węgierskiej partii faszystowskiej z okresu II wojny światowej. Jej liderem był Gábor Vona, który od 2006 r. przejął także kierownictwo Jobbiku. W 2009 r. Gwardia została zdelegalizowana przez węgierski sąd ze względu na jej działalność wymierzoną przeciw mniejszościom narodowym. Jobbik jest partią silnie nacjonalistyczną, jednym z jej głównych celów jest odbudowa Wielkich Węgier, tj. nadanie autonomii czy przyłączenie do Węgier dawnych jej terytoriów, obecnie należących do Rumunii, Słowacji, czy nawet Ukrainy. Członkowie partii nie stronią także od działań i wypowiedzi skierowanych przeciw Żydom, Cyganom czy „seksualnym dewiantom”, np. żądając stworzenia specjalnego rejestru osób żydowskiego pochodzenia „ze względu na zagrożenie z ich strony dla bezpieczeństwa narodowego”. Jobbik jest też wrogo nastawiony do Unii Europejskiej, uważając, że służy ona jedynie eksploatacji taniej siły roboczej na Węgrzech.
Niewątpliwie partia utrzymuje silne i przyjazne związki z Rosją, zarówno Vona, jak i eurodeputowany Jobbiku Béla Kovács, byli częstymi gośćmi w Rosji. W jednym ze swych przemówień Vona stwierdził, że dla Węgier lepiej byłoby wstąpić do rosyjskiej Unii Eurazjatyckiej, niż pozostawać w Unii Europejskiej. Partia dysponuje też sporymi funduszami niewiadomego pochodzenia, przez co podejrzewana jest o finansowanie przez Rosjan. Co więcej, w 2015 r. parlament europejski uchylił immunitet Kovacsa, wobec którego wniesiono oskarżenie o szpiegostwo na rzecz Rosji. Ponadto w trakcie wojny rosyjsko – ukraińskiej w szeregach separatystów mieli walczyć węgierscy ochotnicy, wywodzący się właśnie z Jobbiku.
[na zdjęciu – Aleksandr Dugin i Gabor Vona]
W ostatnich wyborach parlamentarnych na Węgrzech w 2014 r. Jobbik uzyskał ponad 20% głosów, stając się jedną z największych partii opozycyjnych.

Złoty Świt (Χρυσή Αυγή, Chrisi Awgi), lub też Złota Jutrzenka, jest neonazistowską partią grecką, założoną w latach 80-tych przez Nikolaosa Michaloliakosa. Poparcie dla niej było znikome, zyskała na znaczeniu dopiero w ostatnich latach, po wybuchu kryzysu w Grecji. Jej programem jest m.in. wypowiedzenie wojny Turcji, odbudowa Wielkiej Grecji, czyli włączenia do Grecji części terytoriów Albanii, Macedonii, Bułgarii i Turcji z powrotem do Grecji, wyrzucenia Bułgarów i Turków oraz walka z muzułmanami. Jest także przeciwna członkostwu w Unii Europejskiej, natomiast jest zwolenniczką sojuszu z Rosją - w zamian za gwarancję bezpieczeństwa Grecja miałaby udostępnić rosyjskiej flocie bazy na Morzu Śródziemnym. W trakcie wojny domowej w Jugosławii członkowie Złotego Świtu walczyli po stronie Serbów, biorąc udział w masakrze muzułmanów w Srebrenicy. Złoty Świt jest też znany z licznych ataków (włącznie z morderstwami) na ludzi związanych z lewicą oraz emigrantów, zaś nazistowskie oraz antysemickie działania i wypowiedzi są stałym elementem repertuaru tej partii - np. w 2012 r. jeden posłów Złotego Świtu, w trakcie debaty nad pozbawieniem go i dwu innych osób immunitetu, cytował Protokoły Mędrców Syjonu, sugerując, że toczący się proces jest wynikiem żydowskiego spisku. W 2014 r. Złoty Świt wprowadził do parlamentu europejskiego 3 deputowanych (dwu z nich - Georgios Epitideios i Elefterios Sinadinos, to emerytowani generałowie, zajmujący wcześniej wysokie stanowiska w strukturze NATO), zaś w greckich wyborach w 2015 r. zyskała 6.9% głosów. W 2013 r., po zamordowaniu lewicowego działacza, Michaloliakos i kilkunastu innych członków partii, zostało aresztowanych pod zarzutem kierowania zorganizowaną grupą przestępczą (czyli Złotym Świtem), w lipcu 2015 r. rozpoczął się ich proces. Sama nazwa partii zapewne wywodzi się od okultystycznej organizacji – Hermetycznego Zakonu Złotego Świtu.

Oprócz tych największych ugrupowań spore znaczenie mają też pojedyncze osobistości, do których należy przede wszystkim Nick Griffin oraz Roberto Fiore. Nick Griffin jest byłym przewodniczącym Brytyjskiej Partii Narodowej (British National Party), został z niej jednak wyrzucony w 2o14 r. Z ramienia BNP był także eurodeputowanym. Griffin jest znany z antysemickich wypowiedzi, kwestionowania Holokaustu, jest przeciwnikiem islamu oraz polityki multikulturalizmu. Blisko współpracuje z Roberto Fiore, który od 1980 r. przebywał w Wielkiej Brytanii, dokąd uciekł przed włoskim wymiarem sprawiedliwości, uzyskując status uchodźcy politycznego. Po powrocie do Włoch w 2000 r. został szefem tamtejszej partii Nowa Siła (Forza Nuova), która jednak nie odniosła większych sukcesów. Był przez rok eurodeputowanym, zastępując na tym stanowisku Alessandrę Mussolini (wnuczkę dyktatora). Fiore sam siebie określa jednoznacznie jako faszystę. Griffin i Fiore są stałymi współpracownikami rosyjskich polityków i biorą udział w każdym wydarzeniu organizowanym przez Kreml – czy to chodzi o bycie „niezależnym obserwatorem” wyborów, „europejskim delegatem” na konferencji czy też twórcą kolejnej organizacji skupiającej zwolenników Rosji.

Sieć
Przez wiele lat skrajnie prawicowe partie tworzyły różne międzynarodowe sojusze. Jednym z takich ugrupowań był Europejski Front Narodowy z Roberto Fiore na czele, istniejący od 2004 do 2009 r., w skład którego wchodziły między innymi NPD, Złoty Świt, Forza Nuova czy Narodowe Odrodzenie Polski. Od 2009 r. funkcjonował Sojusz Europejskich Ruchów Narodowych (gdzie liderem był Béla Kovács), grupujący m.in. Jobbik, BNP, oraz przez pewien czas francuski Front Narodowy. Jako członek stowarzyszony Sojuszu wymieniany był też Bartosz Kownacki (poseł PiS i Solidarnej Polski, obecnie wiceminister obrony narodowej). Z kolei w 2015 r. utworzono europarlamentarną grupę Europa Narodów i Wolności, skupiającą m.in. Front Narodowy, FPÖ, AfD, włoską Ligę Północną (Lega Nord) oraz polski Kongres Nowej Prawicy (partię Janusza Korwin-Mikke), zaś w tym samym roku bezpośrednio związani z Rosją faszyści (gł. NPD, Złoty Świt, Forza Nuova) skupili się w Sojuszu na rzecz Pokoju i Wolności. Wszystkie te sojusze, poza najnowszymi, miały krótki żywot, marginalne znaczenie i nie wywarły żadnego wpływu na politykę europejską. Trudno też zjednoczyć te ugrupowania z ich wizjami Wielkich Niemiec, Wielkich Węgier, Wielkiej Grecji, Wielkiej Polski itp. - potrzeba by do tego paru dodatkowych kontynentów.

Od 2014 r. miał miejsce szereg różnych spotkań zwolenników rosyjskiej polityki, w tym m.in.:
-  konferencja Rosja, Ukraina, Noworosja: globalne problemy i wyzwania (29-31 sierpnia 2014, Jałta, okupowany przez Rosję Krym), w której wzięli udział m.in. Dugin, Prochanow, Vona, Mozgowoj (dowódca wojskowy „Ługańskiej Republiki Ludowej”), Fiore, Alexander Gauland (AfD), zaś z Polski – Mateusz Piskorski, Bartosz Bekier i Konrad Rękas. Początkowo, wg ujawnionych dokumentów, w konferencji przewidziany był też udział Janusza Korwin-Mikke.

- konferencja ultrakonserwatystów Wielka rodzina i przyszłość ludzkości (11 września 2014, Moskwa), gdzie wśród uczestników można było znaleźć, poza Małofiejewem i Duginem, m.in. członków rosyjskiego kościoła prawosławnego czy Opus Dei, zaś z Polski Ewę Kowalewską (związaną z Opus Dei szefową katolickiego Forum Kobiet Polskich i antyaborcyjnego Human Life International),

[na zdjęciu „taniec” uczestników, w środku balon z napisem Euro=Homo]
 
- Międzynarodowe Rosyjskie Forum Konserwatywne (22 marca 2015, Sankt Petersburg), zorganizowane przez Jurija Liubomirskiego z partii Rodina oraz Rosyjski Ruch Imperialny, którego celem było zebranie razem i nakłonienie do współpracy różnorodne organizacje prorosyjskie. Wśród uczestników znajdowali się stali bywalcy tego rodzaju spędów, czyli Griffin, Fiore, Voigt, Epitideios, Sinadinos czy też przedstawiciele innych mikro ugrupowań skrajnie prawicowych. Klimat tego spotkania dobrze odzwierciedlają słowa Griffina: „Konstantynopol był i przeminął, Rzym i ludzie, którzy się z niego wywodzili, przeminęli tak samo. Absolutnie nie do uniknięcia jest to, by za życia większości osób tu zebranych Europa Zachodnia stała się albo islamistycznym kalifatem, albo wybuchła straszna wojna domowa, a być może nastąpią obie te rzeczy. Przez to przetrwanie chrześcijaństwa jest zupełnie niemożliwe bez powstania Trzeciego Rzymu – Moskwy.” Efektem tej konferencji było powołanie w dalszych miesiącach Światowego Ruchu Narodowo-Konserwatywnego (World National-Conservative Movement), do którego zaproszono kilkadziesiąt różnych organizacji z całego świata (standardowo – NPD, Jobbik, Forza Nuova, BNP, Złoty Świt itd.). Z Polski wymienione zostały: Błękitna Polska, Falanga, Kongres Nowej Prawicy, Konwent Narodowy Polski, Młodzież Wszechpolska i Ruch Narodowy.

W piśmie skierowanym do ww. organizacji Liubomirski pisze tak: „Dziś, w większość krajów świata, dominującą ideologią rządzącą jest liberalizm, multikulturalizm i tolerancja, które są łącznie wprowadzane w trakcie procesu globalizacji.
My wszyscy dobrze poznaliśmy smak owoców tego procesu: erozję narodów, masową migrację z krajów obcych cywilizacyjnie, destrukcję rodziny oraz zdrowych wartości moralnych (aborcja, propaganda rozpusty i akceptacja perwersji seksualnych).
Kolejnym efektem globalizacji jest umniejszenie lub całkowite zniszczenie suwerenności państw narodowych, poddanie ich gospodarek, obronności oraz wszelkich spraw wewnętrznych i zewnętrznych ponadnarodowym instytucjom, takim jak Unia Europejska i NATO, najczęściej ze szkodą dla tych państw oraz wzajemnie korzystnych relacji międzypaństwowych.
[czytaj – relacji z Rosją]
Te ponadnarodowe siły, które rosyjski filozof Iwan Ilin celnie nazwał „globalnym spiskiem”
[czytaj – Żydzi], dla swych korzyści rozpętują konflikty i wojny na cały świecie, napuszczając na siebie różne grupy etniczne czy też części jednej grupy etnicznej, jak to ma miejsce w Syrii i na Ukrainie.
W opozycji do tych procesów powstały fałszywe alternatywy ideologii totalitarnych oraz reżimy takie, jak Komunizm, Nazizm czy Islamizm.
Skuteczną opozycją dla liberalizmu i totalitaryzmu mogą być tylko ideały oparte na zdrowych podstawach nacjonalizmu i wiary religijnej, patriotyzmu, szacunku dla własnych oraz cudzych wartości moralnych i etycznych, innymi słowy, na narodowym konserwatyzmie. (…)”

Oprócz wsparcia organizacyjnego i wymiany informacji, w ramach Ruchu przewidziane są także szkolenia wojskowe.

- 9 grudnia 2015 r. na okupowany Krym udał się z wizytą Janusz Korwin-Mikke, pomimo obowiązującego zakazu Komisji Europejskiej.

Georgij Gawrisz
W 2014 r. grupa hakerów Shaltay-Boltai, powiązana z Anonymous International, „znalazła” dokumenty należące do Georgija Gawrisza, byłego pracownika ambasady rosyjskiej w Grecji oraz bliskiego współpracownika Dugina i Małofiejewa. Wynika z nich, że Rosjanie mają w Grecji spore wpływy zarówno w lewicowej partii Syriza, jak i narodowo konserwatywnej ANEL. Dzień po wyborach w 2015 r. obie partie, ku zaskoczeniu opinii publicznej, sformowały koalicję rządzącą. Okazało się, że plan takiej koalicji powstał jeszcze przed wyborami, i był on konsultowany z Duginem. Obecny minister spraw zagranicznych Grecji, Nikos Kotzias (były komunista, który chwalił PRL za siłową rozprawę z Solidarnością), utrzymywał osobiste kontakty z Duginem, jest też przeciwnikiem sankcji wobec Rosji. Przewodniczący ANEL, Panos Kammenos, także jest związany z Rosją, jego Instytut Studiów Geopolitycznych współpracuje blisko z Rosyjskim Instytutem Studiów Strategicznych, powiązanym z rosyjskimi służbami specjalnymi.

Inną ciekawą informacją, znalezioną u Gawrisza, jest lista osób, z którymi „istnieje możliwość utworzenia elitarnego klubu i/lub grupy wpływu informacyjnego po linii „Rossija Siegodnia”. Z nimi wszystkimi AGD [Aleksandr Geliewicz Dugin] lub jego przedstawiciele spotkali się osobiście, pośrednio lub bezpośrednio wpływając na możliwość ich udziału w inicjatywie organizacyjnej i/lub informacyjnej o prorosyjskim charakterze.” Wśród wielu wymienionych osób i organizacji (większość ww. członków partii skrajnie prawicowych) na liście można znaleźć takie, jak premier Węgier Viktor Orban, premier Słowacji Robert Fico, premier Grecji Alexis Cipras, zaś z Polski - Roman Giertych, Leszek Sykulski, Mateusz Piskorski, Przemysław Sieradzan, Roland Lasecki, Jarosław Tomaszewicz oraz portale konserwatyzm.pl i xportal.pl.

Źródła:
Alternative für Deutschland chce strzelać do imigrantów i założyć Merkel kaftan bezpieczeństwa
Niemcy w poszukiwaniu Prawicowej Alternatywy
Prasa niemiecka o konwencie AfD. Umiar i skrajności
Centralna Rada Żydów w Niemczech ostrzega przed AfD
"Islam nie należy do Niemiec". Nie chcą też wielokulturowości
Deputowany Jobbiku podał w wątpliwość Holokaust
Jobbik – Wielkie Węgry aż po Moskwę
Kreml „zagospodarowuje” europejską skrajną prawicę
"Sunday Times": Rosja oskarżana o finansowanie skrajnie prawicowych partii w Europie
Populisten-Netzwerk in Europa: Russlands rechte Freunde
Russian Hackers Leak List of Pro-Russian Influence Group Made of High-Profile European Individuals
Russia Uses Money and Ideology to Fight Western Sanctions
Russia accused of clandestine funding of European parties as US conducts major review of Vladimir Putin's strategy
European far-right meets in Russia at pro-Kremlin forum
Russian Politicians Building an International Extreme Right Alliance
What does the fascist conference in St. Petersburg tell us about contemporary Russia?
Racists, Neo-Nazis, Far Right Flock to Russia for Joint Conference
Russian Fascist Militants Give Money to Swedish Counterparts
The Kremlin’s marriage of convenience with the European far right
We should beware Russia’s links with Europe’s right
Reports multiply of Kremlin links to anti-EU parties
The Kremlin Builds an Unholy Alliance With America’s Christian Right
New Greek Government Has Deep, Long-Standing Ties With Russian 'Fascist' Dugin
Putin's Hand Grows Stronger as Right-Wing Parties Advance in Europe
Far-Right Fever for a Europe Tied to Russia
The Russian connection
Decrying Ukraine’s ‘Fascists,’ Putin Is Allying With Europe’s Far Right
Freedom Party of Austria: pro-Russian far right lobbyists and merchants of deception
A nasty party
Jobbik rally against World Jewish Congress in Budapest
Jobbik and the Russian connection: The role of Béla Kovács
Is the Hungarian far-right Jobbik party financed by Russia?
Jobbik MEP accused of working for Russia
Parliament lifts Hungarian MEP’s immunity over Russia spy probe
Réunion de l’AEMN à Hédervár: une profession de foi pour l’Europe des patries
Nick Griffin helps launch new European far-right party
Russia and Front National: Following the Money
French Lawmakers to Visit Crimea, E Ukraine Again After PACE Tongue-Lashing
Oligarch introduces pro-Russian interests in the new Greek government
Greek Left-Wing SYRIZA Forms a Coalition with the Pro-Kremlin Far Right
AfD founder resigns over 'xenophobic' power grab
German AfD founder leaves party decrying xenophobic shift
Who goes to German Pegida 'anti-Islamisation' rallies?
The right, migration and the EU
European Elections: 9 Scariest Far-Right Parties Now In The European Parliament
Russian Fascist Aleksandr Dugin Gathering Intelligence on the French Military
19/84! Russian and European fascists reverse the 1945 Yalta Conference
Черный Интернационал:Малофеев и Дугин