czwartek, 20 sierpnia 2015

Prezydent z przypadku

W styczniu 2015 sondaż TNS Polska dawał Komorowskiemu 56% poparcia, zaś Dudzie - 19%. Nikt nie miał wątpliwości, że wybory będą tylko formalnością, Komorowski zostanie ponownie prezydentem - pytaniem było jedynie to, czy wygra w I, czy w II turze. Tyle, że cztery miesiące później prezydentem RP został Andrzej Duda.

Duda, wyciągnięty z drugiego rzędu pisowskich polityków, został rzucony do walki z Komorowskim po to, by Kaczyński nie zaliczył kolejnej wyborczej porażki. Wystawiono więc młodszą buźkę z zadaniem osiągnięcia przyzwoitego wyniku, który by nie ośmieszył i nie osłabił partii przed znacznie ważniejszymi, jesiennymi wyborami do Sejmu.

To nie Duda czy PiS odpowiadają za wynik wyborczy. Owszem, byli dość sprawni, nie popełniali błędów, ale powiedzmy sobie szczerze - Duda księciem z bajki nie jest i serc milionów Polaków swym urokiem osobistym nie podbił.

Za to, co się stało, odpowiada wyłącznie Komorowski i wspierająca go PO. Pewni siebie - zarówno prezydent, jak i jego sztab wyborczy, zrobili najgorszą kampanię wyborczą, jaką kiedykolwiek widziałem. Może by i to nie miało tak dużego wpływu na poparcie dla niego, gdyby nie to, że za nim stała Platforma, której politycy od dawna żyli w błogim samozadowoleniu, w oderwaniu od rzeczywistości, nie licząc się z nikim i wszystkich lekceważąc. Otrzeźwiająco nie podziałały nawet - słabsze niż wcześniej - wyniki PO w wyborach europejskich i samorządowych w 2014. W końcu przecież Tusk został prezydentem UE, a w samorządach udało się utrzymać władzę zawiązując koalicje z mniejszymi partnerami. Czyli "jesteśmy super, wyborcy nas kochają". W rzeczywistości było dokładnie odwrotnie. W tym kontekście beznadziejna kampania Komorowskiego, dodatkowo wzmocniona fatalnym występem w Japonii, została odebrana jako pokaz arogancji władzy i lekceważenia Polaków. Nieważne, co się zrobi i powie, Polacy i tak zagłosują na Komorowskiego - nie mają żadnego wyboru, bo i co mogą zrobić? Zagłosować na kogoś z tej niepoważnej hałastry pseudokandydatów - na Dudę, Kukiza, Ogórek?

Chyba nie ma lepszego sposobu na wkurzenie Polaków, jak powiedzieć im w arogancki sposób, że czegoś nie mogą albo coś muszą. To właśnie zrobiła PO i Komorowski. I za to zostali ukarani. Wyborcy ukarali Komorowskiego głosując przeciw niemu - nieważne już na kogo, chociaż gros tych głosów zebrał Kukiz. W II turze wyrok został wykonany - Komorowski został wyrzucony z urzędu, i na polu walki został samotny Andrzej Duda.

Czy Duda wygrał? Nie, on tylko przetrwał burzę - dostał najwięcej głosów spośród tych, którzy zostali po zmieceniu Komorowskiego.

Mamy więc prezydenta z przypadku. Człowieka, który miał być tylko zderzakiem Kaczyńskiego, ładną twarzą i medialną lalką. Nie wygląda to dobrze, jakkolwiek zawsze zostaje nadzieja, że człowiek nieznany zaskoczy nas pozytywnie. Nadzieja to niewiele, ale na więcej na razie nie ma co liczyć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz